01/03/2026
[RECENZJA KSIĄŻKI „IDĄC NA RZEŹ" MAHMUD DOULATABADI, WYDAWNICTWO ArtRage]
Mahmud Doulatabadi, urodzony w 1940 roku w dość ubogiej rodzinie, posiada niezwykłą pamięć do folkloru połączoną z umiejętnością obrazowego przedstawienia jej czytelnikom w swoich dziełach. Doulatabadi znany jest z propagowania wolności, zarówno społecznej, jak i tej artystycznej w Iranie.
W ,,Idąc na rzeź” w dwojaki sposób, bo zarówno z perspektywy Irańczyka, jak i Irakijczyków, nakreśla nam złożoność uczuć, jakie towarzyszą wojnie.
Nowela opowiada o wojnie iracko-irańskiej toczącej się w latach 1980-1988, jednak wojna toczy się tu właściwie w tle. Nie jest to powieść stricte wojenna, z wyraźnie zaznaczonym aspektem militarnym. Konflikt wojny staje się tu swego rodzaju płaszczyzną i punktem wyjścia do snucia przemyśleń na temat etyki wojny i jej idei samej w sobie. Znacznie ważniejszym niż opisanie poszczególnych etapów czy strategii starcia jest opis odczuć i myśli osób dotkniętych pośrednio lub bezpośrednio konfliktem zbrojnym. W powieści nieubłaganie przewija się motyw strachu, choć nie jest to komunikowane nam bezpośrednio, strach przybiera tu postać niepewności o powrót najbliższych do domu, potrzeby pożegnania się przed wyjściem z niego, postać ciągłego braku poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji.
Nie znajdziemy tu technicznych opisów zabiegów wojennych, zamiast tego możemy przeczytać refleksje narratora, które i nas samych zmuszają do głębszego zastanowienia się. Wiemy natomiast, że wydarzenia opisywane przez narratora są następstwem konfliktu, którego kluczowym momentem była bitwa pod Al-Kadisijją (637 r.) - starciem wojsk arabsko-muzułmańskich z siłami irańskimi, w której porażkę poniósł Iran. W następstwie starcia nastąpił upadek państwa perskiego, a na ziemiach Iranu, islam stał się religią oficjalną, dominującą. Nie sposób dosłownie przetłumaczyć niektórych terminów, zwłaszcza tak odległych kulturowo od miejsca, w którym się wychowaliśmy. Oryginalny tytuł w języku perskim odnosi się do koncepcji ,,besmel’’, tłumaczonej jako formuły wymaganej w islamie przed złożeniem ofiary ze zwierzęcia.
Narrator z każdą postawioną na końcu akapitu kropką zmusza nas do przemyśleń, jak ciężko znaleźć odpowiednie słowa mogące opisać dramat wojny, która czytając wstęp tłumacza, jest uniwersalna, tworząc powieść wręcz transgeniczną. Czy naprawdę można przyspieszyć upływ czasu na Ziemi? Powtarza się tu pytanie: czy wolno zabijać jeńców? Osoby, które wraz z poddaniem się zamieniają się w istoty bezbronne, których los zależy tylko i wyłącznie od woli oprawcy? Czy w tym wypadku możemy wciąż myśleć, że wróg jest wrogiem i pozostanie nim na zawsze? Sam komendant obozu nic nie wie o późniejszych losach osób, które tak zaprzątają myśli narratora starającego się nakreślić sytuację zmuszającą do zastanowienia się nad etyką wojny. Jednocześnie stara się przekonać sam siebie, aby serce nie przeważyło nad rozumem.
Książka, która dopiero po 10 latach od napisania doczekała się akceptacji i możliwości wydania w Iranie, ukazuje pojęcie cenzury prewencyjnej narzuconej przez irackiego wojskowego odwiedzającego irańskiego narratora. Książka, według przełożonych, pisana ma być do zagranicznego przekazu propagandowego z ideą, że przekaz telewizyjny zaciera się w pamięci widza znacznie szybciej, niż opowieść spisana piórem. Narrator działa więc pod presją, leży na nim odpowiedzialność za zobrazowanie panującej sytuacji, odpowiedzialność za społeczeństwo potrzebujące nagłośnienia tragizmu wojny, odpowiedzialność, bo ci wszyscy dotknięci wojną ludzie potrzebują utrwalenia i spisania prawdy. Zmaga się z presją, każde jego poprzednie dzieło bowiem okazywało się sukcesem, swoim przekazem zdolne było rozbudzić w narodzie patriotycznego ducha i poczucia jedności. Jaką formę powinna więc obrać opowieść o wojnie, w jak świetle przedstawić się powinno poszczególne aspekty i postacie, jaki wydźwięk nadać historii tak, aby, opisać zdarzenia pokazując ich tragizm, jednocześnie nie narażając się na konieczność dewaluacji uczuć ludzkich tak, by podporządkować się cenzurze? Czy pióro może być dla narratora swego rodzaju pociskiem wymierzającym sprawiedliwość?
Autorka recenzji: Zuzanna Byliniak