09/08/2023
W cyklu „Pocztówka z…” świeżo odebrana lipcowa przesyłka od Kuplińska z Rzymu, do której Pracownia Architektury Miasta, pogrążając się w wyziębionej gdańskiej zazdrości, niniejszym dopisuje werbalny kontent. Za osobą Agnieszki, błąkamy się po rzymskich ulicach polując na narożne kamienice, suniemy okiem po fragmentach pierzei, skacząc od fasady różowej do kremowej – raz chwytając się balkonowej konsoli, to przytulając wirtualne ramię i policzek do rozgrzanego trawertynu ciosów przyziemia… eh.
Kamienice narożne są mocne oraz wyraziste, proste w bryłach i, jak na śródmieście europejskiej stolicy, niewysokie, bo od 4 do 6 kondygnacji. Przyziemie jedno lub dwukondygnacyjne - w zależności od dystryktu, usługowe lub mieszkalne - oddzielone od wyższych partii fasady prostym belkowaniem w formie gzymsu lub pasu gzymsowego. Część wyższa, mieszkalna, zakończona zazwyczaj imponującym gzymsem wieńczącym – podpartym gęsto konsolami i wysuniętym znacznie przed lico fasady. Bezpośrednio nad nim nierzadko znajdziesz część najwyższą, w formie oryginalnej lub dobudowanej kondygnacji, która używa wysięgu gzymsu do oparcia na nim swych balkonów (o tarasach, ogrodach, hamakach, cykadach i nocach na wysokości zamilczę).
Ściany fasadowe to kamień i tynk. W lokalnej palecie barw króluje wanilia, śmietana, przebielona malina, karmel, capuccino, od czasu z mocnym akcentem oranżu, ochry, żółcieni – z lokalną ciemnozielenią, ciemnobrązem lub bladym błękitem żaluzjowanych okiennic. W bazie ciężki, ciosowy dół przyziemia, którego boniowanie lubi przenosić się w górę, na powierzchnię całej ściany. A jeśli nie, to niemal zawsze bonie flankują narożnik kamienicy, zdobiąc go wzdłuż całej wysokości – jak okucie zdobi naroże drogocennej skrzyni. Regularny naścienny ornament fasad pozostaje skromny, skupiając się głównie wokół otworów: opaski, gzymsy, tympanony okien, czasem jakiś zdobniejszy, wysmukły portal, niczym zamknięta kutą kratą brama do tajemnic podwórza i jego mieszkańców. Bo Rzym, jak większość włoskich miast, daje głęboką lekcję synergii pięknej, acz prostej architektury z hiper-wytrawną urbanistyką.
Rzymskie narożniki są ostre! W znaczącej przewadze. Choć zdarzają im się ścięcia czy okrągłości… Zaoblenie może być niewielkie, stosowane jako wykończenie samej krawędzi naroża – lub znaczne, obejmujące przebieg zewnętrznej ściany i wpływające na odbiór całego skrzyżowania. Jeśli zaś chodzi o ścięcia, to typologia jest tu podobna: rozmiar S (ok. 1 metra) działa jako architektoniczny akcent kamienicy; architektoniczno-urbanistyczny rozmiar M (ścięcia w granicach 3-4 metrów), umożliwiający sytuowanie w parterze drzwi wejściowych, a na kolejnych piętrach portfenetr’ów z balkonikami; oraz urban rozmiar L (powyżej 10 metrów), gdy ścięcie kamienicy staje się znaczącym załamaniem pierzei, aktywnie kształtującym charakter przestrzeni publicznej ulicy czy placu.
To tyle w szybkim przelocie nad Wiecznym Miastem. Skrycie marząc o rzymskich wakacjach – dzięki za pocztówki Pani Agnieszko!
📸 Agnieszka Kuplińska