Instytut Filologii Klasycznej UJ

Instytut Filologii Klasycznej UJ Strona Instytutu Filologii Klasycznej UJ. Greka, łacina, ciekawostki o starożytności. Adres: Al. Mickiewicza 11, 33-332 Kraków

14/01/2026

Zima.

Tą przepiękną mozaiką z Halikarnasu składamy wszystkim najlepsze noworoczne życzenia: zdrowia, (udanego) życia, radości,...
31/12/2025

Tą przepiękną mozaiką z Halikarnasu składamy wszystkim najlepsze noworoczne życzenia: zdrowia, (udanego) życia, radości, pokoju i spokoju, dobrego samopoczucia i nadziei.

29/12/2025

Chyba zrobiłam sobie mini-tradycję pisania w ten czas okołoświąteczny o przekładaniu po nowemu (dla mnie) Katullusa, no to dorzucę i dziś. Jak ostatnio, najpierw ględzenie, potem tłumaczenie. Uwaga, dziś będzie sporo brzydkich słów.

***

Dzisiaj na warsztacie carmen 36 Katullusa. Nie całkiem jasny utwór, ale co tam, spróbujmy go rozgryźć. Zaczyna się od jadowitej inwokacji do wierszy pewnego, hmm, poety: "Annales Volusii, cacata charta". Inwokację tę nasi tłumacze spolszczali z dużym upodobaniem: przekład Jana Czubka (1898) ma jeszcze całkiem grzecznie "Ramoty Woluzego, obrzydliwe śmiecie (1)", Anna Świderkówna już nieco bliżej oryginału "Dzieło Woluzja, zwoju zafajdany". Grzegorz Franczak ostatecznie umieścił w przekładzie wersję "Dzieje Woluzja, srały-dyrdymały", choć na jakimś etapie pracy wersja miała moje ulubione "zaszczane tomiszcze".
Po co Katullus zwraca się do wspomnianego, hmmm, dzieła? Ano, oświadcza mu, że czeka je pewna życiowa rola. Otóż dziewczyna poety (która w moim przekładzie będzie Lesbią, choć mnie boli o to serce: wolałabym puellę zostawić, ale mi się metrycznie nie chce w wersie zmieścić) złożyła kiedyś obietnicę, że odda Wulkanowi, kulawemu bogu ognia, wiersze kogoś znanego jako "najgorszy poeta", jeśli ona i Katullus się pogodzą. Pogodzili się i teraz "najgorsza dziewczyna" ma wiersze "najgorszego poety" spalić.
Kiedyś myślałam, że "pessimus poeta" jest tu dosłowne i że od początku chodziło o wiersze Woluzjusza. Teraz coraz bardziej mi się zdaje, że "pessimus poeta" to Katullus, jak w c. 49, dedykowanym Cyceronowi (ale nie dajcie się nabrać, to nie skromność, to poza, Katullus absolutnie się za najgorszego nie uważa!). Przekonują mnie dwa paralelizmy: zewnętrzny, ten z c. 49, i wewnętrzny: Katullus i Lesbia są tutaj "pessimus poeta" i "pessima puella", pasują do siebie.
I tu właśnie Katullus zaczyna kombinować - moim zdaniem, to interpretacja tekstu - i proponuje zamianę: jako wotum spalone zostaną nie wiersze jego, "najgorszego" z poetów, tylko rzeczywiście fatalne i, powiedzmy sobie szczerze, g... warte wierszydła Woluzjusza.
No, a potem jest zabawa, bo Katullus nagle przybiera bardzo podniosły ton w inwokacji do Wenus, a potem wpada w pełen model poety uczonego, acz chaotycznego. Wymienia multum centrów kultu bogini miłości, tych znanych (Idalion na Cyprze, Knidos z posągiem Praksytelesa, Golgos z ponoć najstarszym miejscem kultu Wenus) i tych mniej (Dyrrachium), po czym wprost z tego purpurowego patosu przechodzi z powrotem do tego, co było na początku. Zapowiada mianowicie książce Woluzjusza jej fatalny los i kończy ponownym nazwaniem jej "cacata charta".

***

Gdzie było wyzwanie? Po pierwsze w "cacata charta", to jest tak wredne i ma tyle możliwych rozwiązań, że aż się prosi o rywalizację z poprzednikami. Poszłam po skojarzeniu, hmm, dwuznacznym, określającym zarówno jakość, jak i możliwy ostateczny los dzieła...
Po drugie - te nieszczęsne miejsca kultu Wenus. Bo, śmiem twierdzić, dla 99% współczesnych odbiorców Golgos i Knidos są równie mało oczywiste, jak Dyrrachium, ergo, gubi się to, co mi się wydaje zamysłem.
Co z tym zrobiłam? Ano, wymieniłam współczesne miejsca "kultu Miłości", te światowe i te nie całkiem. Zrobiłam to with (not) a little help from my friends, że tak innego poetę zacytuję - wszystkim osobom, które się udzielały w dyskusji o miastach miłości, dziękuję najserdeczniej! Jak poprzednio, jest to przekład zakładający przede wszystkim przełożenie realiów kulturowych, więc niewiele mnie obchodzi, jak daleko miał Katullus do Wilkowyj.

***

“Roczniki” Woluzjusza, o, księgo do dupy,
Przydasz mi się, by spełnić obietnicę Lesbii:
Przyrzekła kiedyś Wenus i Kupidynowi,
Że, gdy się pogodzimy i kiedy przestanę
Dokoła wymachiwać wrednymi wersami,
Najgorszego z poetów wybór wierszy złoży
W ofierze kulawemu bogu-kowalowi,
A na podpałkę weźmie pechowe drewienka.
Tak to najgorsza z dziewczyn przysięgła z uśmiechem,
pół-żartem obiecała bogom nieśmiertelnym.
Teraz więc, Ty, o Pani, coś z morza zrodzona,
O Wenus, o Miłości, która cześć odbierasz
W sławnym mieście Paryżu oraz w Wilkowyjach!
Ciebie wielbi Werona i sto mostów westchnień,
Ale i Ciechocinek, tam, gdzie dom zdrojowy,
Gdzie miłość w Zakopanem śpiewają poeci,
Słysz, błagam, mą modlitwę i przyjm nasze wotum
Jeśli mu nie brakuje wdzięku i dowcipu.
Tymczasem: marsz w płomienie, kiczydło przebrzydłe
Nudne, smętne i pełne grafomańskich rymów,
„Roczniki” Woluzjusza, o, księgo do dupy!

***

Annālēs Volusī, cacāta carta,
vōtum solvite prō meā puellā.
Nam sanctae Venerī Cupīdinīque
vōvit, sī sibi restitūtus essem
dēsissemque trucēs vibrāre iambōs,
ēlectissima pessimī poētae
scrīpta tardipedī deō datūram
infēlīcibus ūstulanda lignīs.
Et hoc pessima sē puella vidit
iocōsē lepidē vovēre dīvīs.
Nunc, ō caeruleō creāta pontō,
quae sanctum Īdalium Ūriōsque apertōs
quaeque Ancōna Cnidumque harundinōsam
colis, quaeque Amathunta, quaeque Golgōs,
quaeque Durrachium Hadriae tabernam,
acceptum face redditumque vōtum,
sī nōn illepidum neque invenustum est.
At vōs intereā venīte in ignem,
plēnī rūris et īnfacētiārum
annālēs Volusī, cacāta carta.

[AK]

(1) Jan Czubek miewał, IMHO, absolutnie genialne intuicje tego, co tekst mógł znaczyć, choć nie zawsze mu wychodziło to, by odpowiednie dać rzeczy słowo - absolutnie się z nim zgadzam, że podstawową z punktu widzenia Katullusa wadą "Annales" Woluzjusza mogła być ich staroświeckość stylistyczna i ramotkowatość, po trochu sygnalizowana tytułem nawiązującym do archaicznego dzieła Enniusza.

28/12/2025

"Kumpel Jekyll i poeta Hyde", czyli Katullus, c. 22- próba przekładu interkulturowego.

***

Warusie, ten twój dobry kumpel, Suffenus,
To miły facet, kulturalny, rozmowny,
Ale, niestety, on Pisuje Poezje.
Tomików wydał chyba z pięćset, nie zmyślam.
Niby vanity, ale jak to wygląda!
Przepiękne książki, muszę przyznać, mój drogi:
Kredowy papier, żadne tam paperbacki,
Oprawa twarda, brzeg barwiony, złocenia…
Lecz przy lekturze znika gdzieś kulturalny,
Uroczy człowiek: zastępuje go monstrum,
Ględa-grafoman, bez talentu i wdzięku.
Co tu się dzieje? Przed chwileczką zabawny
I błyskotliwy, teraz bredzi, zanudza,
Dowcipem płaskim jak naleśnik żenuje
za każdym razem, gdy, jak mówi, „ma wenę”.
On kocha tworzyć: nigdy nie jest szczęśliwszy,
niż kiedy kleci jakiś nowy poemat.
Nadęty pychą, sam się sobą zachwyca.
Nie tylko on: coś z Suffenusa ma każdy.
Z różnych powodów wszystkim nam się to zdarza.
Cóż, w końcu łatwiej widzieć w oku bliźniego
Drzazgę, niż myśleć o tej belce we własnym.

***

Jedną z małych radości z lektury Katullusa są, dla osób interesujących się książką w Rzymie i generalnie dziejami książki jako obiektu, zawarte u niego kilka razy opisy tego, jak w czasach Juliusza Cezara i Marka Tulliusza Cycerona wygląda książka ładnie wydana. Oczywiście, mówiąc "wydana" i "książka" mocno upraszczam - nie istniał dokładnie taki system wydawniczy, jaki znamy z epok późniejszych (choć wydawcy jako tacy istnieli jak najbardziej, wystarczy spojrzeć na współczesnego Katullusowi Tytusa Pomponiusza Attyka), a i książka nie miała formy kodeksu (czyli plus minus analogicznej do dzisiejszego kształtu typowej papierowej książki), tylko zwoju. Po części dlatego uwagi Katullusa są ciekawe - ale też, z powodu różnic w formie książki, nie zawsze od razu zrozumiałe dla nie-specjalistów.
Popatrzmy na c. 22, mój ulubionych chyba z Katullusowych wierszy o grafomanach. Ten jest o Suffenusie, grafomanie zamożnym i gotowym pakować spore pieniądze w zwoje ze swoimi wierszydłami - są one pisane na nowiutkim materiale (żadnych palimpsestów, zdrapywanych dla oszczędności!). Nasz, pożalcie się bogowie, "poeta" używa papirusu tylko najwyższej jakości, szerokiego i wygodnego do pisania, zwanego w jego czasach "charta regia", później, u Pliniusza (H. N. xiii. 23.) "charta Augustana", nowiutkie są też drążki, na które zwój nawijano ("umbilici"), oraz "lora", tasiemki do jego związywania. Do tego również nieużywana wcześniej (i nietania!) obwoluta-owijka z barwionego purpurą pergaminu ("rubra membrana"), a wszystko idealnie wygładzone pumeksem - krótko mówiąc, książka elegancka (może aż za bardzo...) i wypielęgnowana. I nie zawsze oczywista do wyobrażenia sobie dla kogoś, kto nie miał z tym za dużo do czynienia.
Ale wszyscy wiemy, jak wygląda elegancko wydana, droga książka w naszych czasach, prawda? I to właśnie tym chciałam pobawić się w tłumaczeniu c. 22.
Co zrobiłam? "Przepisałam" tekst Katullusa na współczesne realia, po to, by oddać nie dosłowne detale, omówione powyżej, tylko wrażenie, jakie mógł mieć czytelnik. Oznacza to, że skupiam się na duchu, nie literze tekstu - stąd też zupełnie niestraszne mi, w takim konkretnym przekładzie, anachronizmy i ahistoryczność.
A konkretnie, co zrobiłam? Po pierwsze, zastąpiłam obraz "drogiej, (może nadmiernie) eleganckiej książki" z czasów poety nie dosłownym tłumaczeniem, tylko obrazem "drogiej, (może nadmiernie) eleganckiej książki" z naszych czasów. Wydaną, oczywiście, za własne pieniądze poety, stąd idea vanity press, ale wydaną na bogato.
Drugą rzeczą było zastąpienie finałowego obrazu z bajki, znanej m.in. z łacińskiej wersji Fedrusa, o dwóch torbach, które dźwiga każdy z ludzi. Za plecami, niewidoczną, mamy tę z naszymi wadami. Na piersi wisi nam ta z cudzymi, cały czas rzucając się w oczy. To dość znana opowieść, ale nie aż tak, jak ewangeliczna przypowieść o drzazdze w oku bliźniego i belce we własnym (Łk 6, 39-45), którą postanowiłam zastąpić oryginalną bajkę zawartą w tekście Katullusa.
Trzecia, najmniejsza rzecz, to próba oddania tego, co w wierszu Katullusa widzą badacze, czyli lekkiego, potocznego stylu - stąd w miejsce wskazywanego przez komentatorów jako potoczne "quem probe nosti" mamy "kumpla", na przykład; stąd też, oczywiście, zabawa tytułem :)

[AK]

O greckich tradycjach około-świątecznych.
28/12/2025

O greckich tradycjach około-świątecznych.

Rozsypał się nam w IFK worek (św. Mikołaja? :) ) z książkami. Ledwie co polecaliśmy przekład Klaudiana, autorstwa Bartos...
18/12/2025

Rozsypał się nam w IFK worek (św. Mikołaja? :) ) z książkami. Ledwie co polecaliśmy przekład Klaudiana, autorstwa Bartosz Kołoczek i Babnis, a tu już czeka kolejna atrakcja.
Tym razem praca jest z zakresu językoznawstwa, dotyczy dróg przenikania do staropolszczyzny zapożyczeń greckich i łacińskich, a oparta jest na dysertacji doktorskiej Autora. Polecamy zainteresowanym!

https://akademicka.com.pl/index.php?a=2&detale=1&id=82962

Zapewne będzie jeszcze okazja napisać nieco więcej o tym wydawnictwie, ale na razie warto podzielić się radością: ukazał...
17/12/2025

Zapewne będzie jeszcze okazja napisać nieco więcej o tym wydawnictwie, ale na razie warto podzielić się radością: ukazały się dwutomowe "Dzieła zebrane" Klaudiana, a edycję i przekład przygotowali wspólne doktor Bartosz Kołoczek z Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego i doktor Babnis z Instytutu Filologii Klasycznej. Gratulacje!

👉 Nowości wydawnicze Instytut Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego 🫶

📚 Nie tylko dla miłośników antyku! :)
Z ogromną radością prezentujemy dwa tomy pierwszej w Polsce monografii i kompletnego przekładu twórczości Klaudiusza Klaudiana, jednego z najciekawszych poetów późnego antyku. Opracowali je dr Bartosz Kołoczek i dr Tomasz Babnis z Instytut Filologii Klasycznej UJ Wydział Filologiczny Uniwersytetu Jagiellońskiego! 💪

✨ Tom I to pionierskie opracowanie życia i dzieł Klaudiana. Tworzył on w latach 395–404, w czasach gwałtownych przemian Imperium Rzymskiego. Migracje ludów barbarzyńskich, gasnące pogaństwo, kryzys tożsamości i niestabilność władzy – wszystko to stanowi tło dla jego niezwykle oryginalnej, pełnej intertekstualnych gier poezji. Klaudian to nie tylko kontynuator klasyków, lecz także śmiały innowator, eksperymentujący z gatunkami i przesuwającego granice literackiej tradycji.
Nowe spojrzenie badawcze przynosi świeże wnioski dotyczące jego stosunku do rzymskiej historii, religii czy domniemanego propagandowego charakteru jego utworów.

✨ Tom II zawiera pierwszy kompletny przekład dzieł Klaudiana na język polski.
To poetyzowana proza, wierna realiom epoki i jednocześnie dbała o estetykę tekstu. Czytelnik znajdzie tu panegiryki, inwektywy, eposy mitologiczne i historyczne, miniatury poetyckie – cały wachlarz form, którymi posługiwał się ten erudyta o niezwykłej wyobraźni. Lekturę ułatwiają liczne komentarze, odsłaniające konteksty historyczne i literackie.

🏛 Dlaczego warto? 🤔
Bo Klaudian to poeta czasów kryzysu – a jego spojrzenie na świat pełen zmian brzmi dziś zadziwiająco aktualnie. Jego twórczość zachwyca rozmachem, kunsztem i świeżością, a teraz po raz pierwszy można poznać ją w całości po polsku.

Dzięki niezmordowanej pracy doktora Tomasza Babnisa i zaangażowaniu współpracowników oraz wydawców, mamy (już od paru ty...
14/12/2025

Dzięki niezmordowanej pracy doktora Tomasza Babnisa i zaangażowaniu współpracowników oraz wydawców, mamy (już od paru tygodni!) nowy numer naszego pisma "Classica Cracoviensia".

Call for papers 2025-11-18 The annual journal Classica Cracoviensia of the Institute of Classical Philology at the Jagiellonian University invites authors to submit articles and reviews on Greek and Roman Antiquity, reception of Antiquity in subsequent periods as well as Byzantine, Neo-Latin, and Mo...

10/12/2025

Jestem przekonana, że wszyscy potrzebowaliśmy wiedzy o istnieniu tego filmu.
[AK]

Adres

Kraków
30-384

Telefon

+48126634569

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Instytut Filologii Klasycznej UJ umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Instytut Filologii Klasycznej UJ:

Udostępnij

Kategoria