13/07/2022
"Trzeba usiąść nad źródłem", mówi nasz Pan Profesor. Wywiad już niedługo w "Sztuce Edycji".
📌 ZAPOWIEDŹ 📌
W drugim numerze „Sztuki Edycji” za 2022 rok ("Książka bez granic") ukaże się rozmowa Wojciecha Kruszewskiego i Dariusza Pachockiego z prof. Januszem Gruchałą zatytułowana „Pracy edytorskiej nie da się zrobić, siedząc w kawiarni”.
Oto jej fragment:
Dariusz Pachocki: Pojawiają się głosy, że edytorstwo tradycyjne jest w kryzysie, że jest kulawe. Jak oceniasz kondycję współczesnego edytorstwa?
Janusz Gruchała: Nie twierdzę, że widzę całe edytorstwo współczesne. Kryzys polega chyba na tym, że mało jest ludzi, którzy to umieją robić. Także ci, którzy zarzucają edytorstwu współczesnemu zapaść, nie umieliby, jak często podejrzewam, zrobić porządnej edycji, takiej właśnie naukowej edycji tradycyjnej. Mają więc takie wyjście, że mogą powiedzieć: „jest w kryzysie”; wiem, że być może to krzywdząca ocena. Sądzę, że kryzys polega na tym, iż ludzie się nie garną do takich prac, bo są one długotrwałe, mało efektowne i niepunktowane. Zabija to także ambicje młodych ludzi [...].
Wojciech Kruszewski: Chciałbym Cię zapytać o twoje zdanie na temat możliwości wykształcenia wydawcy naukowego. Czy jest to możliwe?
Janusz Gruchała: Mieliśmy kiedyś dwadzieścia miejsc na edytorstwie. Uważam to za szczęśliwy czas, bo przychodzili ludzie, którzy chcieli. Ale jeżeli mamy dzisiaj przyjąć czterdziestu pięciu, to wśród nich (jeżeli zgłosi się czterdziestu pięciu, bo przecież nie zawsze tak bywa) takich, których przyciąga edytorstwo naukowe i którzy są skłonni temu czarowi ulec, jest niewielu. Jestem przekonany, że można wykształcić edytora naukowego, tyle że nie na jakiejś podrzędnej uczelni, bo edytorstwo jest już wszędzie. [...]
Wojciech Kruszewski: Czy widzisz jakieś nieedytorskie korzyści z uprawiania edytorstwa? Czego się można nauczyć, pracując w edytorstwie, a co nie ma jakichś bezpośrednich edytorskich konsekwencji?
Janusz Gruchała: Jeżeli czegoś edytorstwo uczy poza umiejętnościami takimi jak praca ze źródłem, to pewnej staranności, szacunku dla przekazów. Wszystko można powiedzieć o prawach edytora, o jego wolności, można nawet mówić, że on ma prawo dekonstruować tekst, ale jednego uczy się on na pewno: że trzeba usiąść nad źródłem. I to może być pożyteczne również w innych pracach [...].