27/06/2013
"W tym punkcie odnosząc się do teorii Rothbarda, który wychodzi od negatywnej koncepcji wolności, można zobaczyć jak treści materialne przenikają do tej koncepcji, prowadząc do rozumienia wolności dość nieoczywistego i odsłaniając zarazem wątpliwe założenia antropologiczne jego teorii. Autor ten z uznaniem cytuje fragment, w którym stwierdza się tożsamość osoby z wyprodukowanym przez nią bogactwem („Jako wolna istota człowiek należy do samego siebie: przyczyna, siła produktywna to on sam; skutek tj. powstałe bogactwo, jest nadal nim”), co jest jaskrawym metafizycznym absurdem. Przemycając ten absurd w swojej teorii buduje nie tyle teorię wolności człowieka co wolności własności. Człowiek interesuje go mało, a jego poglądy na jego postępowanie naznaczone są płycizną (np. mowa o przestępstwach bez ofiary, wskazuje na brak refleksji nad wewnętrznymi, nieprzechodnimi skutkami czynów, które później dają o sobie znać na zewnątrz; moralne oburzenie w przypadku poboru i podatków, przy jednoczesnej obojętności wobec zboczeń i pornografii na ogół związanych z przymusem, upokorzeniem, okrucieństwem i uprzedmiotowieniem człowieka, świadczy o dysfunkcji zmysłu moralnego tego autora). W efekcie jego koncepcję wolności można zaprezentować w sposób następujący: własność człowieka w tym jego ciało (x) jest wolna od agresji ze strony innych (y), dzięki czemu może uczestniczyć w legalnych transakcjach wymiany, oddawania i dziedziczenia."
Uczestnik naszego kursu właśnie nie zostawił na teorii Rothbarda suchej nitki!!!