15/08/2026
106 lat temu Wojsko Polskie stoczyło bitwę, która mogła zaważyć na losach całej Europy — wyjaśnia prof. Janusz Odziemkowski z UKSW📖
Latem 1920 roku świat uznał los Rzeczypospolitej za przesądzony. Armia Czerwona parła na Warszawę. Jak wskazuje prof. Odziemkowski związany z Instytutem Nauk Historycznych UKSW, Lenin planował już, co dalej — nie tylko wobec Polski. Zamierzał wkroczyć na Węgry, do krajów bałtyckich, Austrii i Czechosłowacji, licząc też na wsparcie rewolucji w Niemczech.
Punkt zwrotny? Kilka dni pracy sztabu💡
Gen. Tadeusz Rozwadowski, szef Sztabu Generalnego, wraz ze swoim zespołem w zaledwie kilka dni opracował szczegóły planu bitwy i przegrupowania wojsk — wbrew opinii części sojuszniczych doradców, którzy optowali za zupełnie innym uderzeniem. Do tego doszła przewaga, o której Rosjanie nie wiedzieli: polski wywiad już od 1919 roku czytał ich zaszyfrowane rozkazy.
A potem — żołnierze zrobili resztę🪖
W trakcie walk polska piechota potrafiła maszerować 40–50 km na dobę, często bez butów i przy słabym zaopatrzeniu — wyczerpując nawet bardzo wytrzymałego przeciwnika. Nad Wkrą gen. Sikorski pokonał wojska niemal trzykrotnie silniejsze liczebnie.
Efekt: ok. 25 tysięcy poległych żołnierzy rosyjskich, 60–65 tysięcy jeńców
— Cud nad Wisłą przypomina prostą prawdę: jedność pomaga zwyciężać, a podziały prowadzą ku zgubie — mówi prof. Janusz Odziemkowski z Instytutu Nauk Historycznych UKSW, który przybliżył nam kulisy tego zwycięstwa.
Pełna rozmowa z prof. Odziemkowskim — w artykule na stronie UKSW 🔗