04/07/2018
Akademicki sezon ogórkowy rozwija się z pełną mocą. Z radością witają go i studenci, i pracownicy. Stata zdana (albo i nie, ale kto by teraz o tym myślał) i przyszedł czas na czwarte „Z” – zapomnieć. A warto jednak trochę przychylniejszym okiem spojrzeć na współczynniki zmienności, parametry struktury stochastycznej, czy testowanie hipotez.
Rynek pracy nigdy nie śpi. W opublikowanym na początku roku rankingu najlepszych zawodów w USA na portalu usnews.com – statystyk zajął szóste miejsce. Bezrobocie w tym fachu szura o grunt niczym przeładowane ciężarówki na polskich drogach i wynosi zaledwie 1,4%. Mediana wynagrodzeń statystyków w Stanach to $80500, zaś przewidywany popyt na usługi statystyków ma wzrosnąć aż o jedną trzecią do roku 2026.
Zauważa się, że statystyk to nie gość od tabel i wykresów, ale „osoba pomagająca podejmować instytucjom prywatnym i publicznym wyrafinowane decyzje w skomplikowanych problemach. Często statystycy są specjalistami dodatkowo w innych dziedzinach, jak matematyka czy informatyka, co pozwala nie tylko zbierać dane, ale i wykorzystywać teorie, modele i specjalistyczne oprogramowanie do opisywania i prognozowania".
U nas jeszcze tej „hameryki” nie ma, ale nie wołamy już błagalnych „Truman, Truman, zrzuć ta bania, bo jest nie do wytrzymania” i w Polsce statystyk to zawód również szczególnie poszukiwany, co odzwierciedlają wynagrodzenia. Wg przeprowadzanego przez Główny Urząd Statystyczny Badania struktury wynagrodzeń według zawodów w październiku 2016 r., przedstawiciele grupy „Matematycy, aktuariusze i statystycy” zarabiali średnio, w sektorze prywatnym, aż 10260,36 zł.
Z dziennikarskiej rzetelności należy dodać, że w sektorze publicznym płaca ta jest ponad dwukrotnie mniejsza. I tu się wszystko zgadza. Z własnego doświadczenia.