27/08/2017
Czy ktoś jeszcze Pamięta Pana doktora Macieja M. Zapewne niewielu, gdyż został skuteczne usunięty z wielu miejsc wiążących go z Akademią Rolniczą w Szczecinie a teraz Zachodniopomorskim Uniwersytetem Technologicznym.
Jedna z niewielu wzmianek o Panu Macieju M. znajduje się tu http://www.biotechnologia.zut.edu.pl/o-wydziale/rys-historyczny.html
Jednak o co chodzi sprawie z Panem Maciejem M.
Otóż człowiek ten jako kierownik ówczesnej Katedry Anatomii Zwierząt był moim promotorem. Jednak nie była to normalna współpraca a nacechowana mobbingiem wegetacja. Jednak dla mnie najważniejsze było, że pomimo przeciwnościom losu udało się wykonać badania. Niestety tuż przed zakończeniem prac otrzymałem zakaz wstępu do katedry. O wszystkim poinformowałem ówczesnego dziekana wydziału Biotechnologii i Hodowli Zwierząt. Niestety zostałem pozostawiony bez jakiejkolwiek pomocy. Wówczas postanowiłem pracę zakończyć samodzielnie przy pomocy zaprzyjaźnionych osób będących pracownikami AR Szczecin. Pracę udało się napisać i złożyć. Jednakże jakie było moje zdziwienie gdy bardzo szybko okazało się, że moje badania zostały skradzione przez pracowników Akademii Rolniczej jakimi byli mój promotor Maciej M. oraz jego konkubina doktor i pracownik naukowy Katedry Anatomii Zwierząt. Również w przedmiotowym przypadku powiadomiłem ówczesnego dziekana wydziału Biotechnologii i Hodowli Zwierząt. Niestety i tym razem pracownicy wydziału stanęli murem za swoim kolegą. Moja praca była złożona, jednak z powodu kradzieży wyników nie mogła zostać dopuszczona do obrony, a Pan Maciej M. uniemożliwił mi dalsze działania.
Nie jest to jednak koniec tej historii gdyż nie była to największa niegodziwość mojego promotora. Niebawem Pan Maciej M. zadziwił wszystkich, najbardziej jednak swoich największych oponentów, Jego czyn doprowadził do usunięcia jego nazwiska z wszelkich możliwych miejsc, które łączyły go z A.R. Szczecin a później Z.U.T. w Szczecinie. A co się stało?. No cóż ten uczciwy i prawy obywatel i pracownik Akademii Rolniczej w Szczecinie zamordował byłego policjanta. Więcej na ten temat tu. http://www.gk24.pl/zachodniopomorskie/art/4308955,masakra-w-walentynkowa-noc-w-szczecinie,id,t.html
Dziwnym zbiegiem okoliczności powodem morderstwa okazała się zazdrość o konkubinę i nieformalnie moją przełożoną Panią dr Annę pracownika Katedry Anatomii Zwierząt Akademii Rolniczej w Szczecinie.
Po tym wszystkim mogło by się wydawać, ze pracownicy A.R. Szczecin zechcą zweryfikować swoje nieuczciwe działania względem mojej osoby. Nic bardziej mylnego. Akademia Rolnicza a obecny Zachodniopomorski Uniwersytet Technologiczny w Szczecinie do chwili obecnej nie wyznaczył promotora. A od złożenia pracy minęło już wiele lat.
Czy to jest koniec tej historii.
Chciałbym.
Po wielu latach wróciłem na stare pielesze. Skusiło mnie kilka przetargów ogłoszonych przez Z.U.T. w Szczecinie. Prace zostały wykonane. Ale o dziwo nie zostały zapłacone. No cóż, wielu ludzi z A.R. pozostało np. Kanclerz ZUT czy rektor
Niezorientowany mógłby sądzić ze to dobrze. Niestety nic bardziej mylnego. Znowu zaczęło się delikatnie mówiąc „mijanie z prawdą” oraz działania których jedynym celem było nieopłacenie faktur. I tak po starej znajomości pozbyłem się kolejnych 160 000 zł. Na osłodę pracy doktorskiej.
Obie sprawy oprócz kadry łączy zadziwiająca powtarzalność i schematyczność działań. Przypadek?
A.R. Szczecin a później Z.U.T. nigdy nie odniósł się w żaden sposób do mojej pracy doktorskiej, nie podjął żadnych działań, które mogły mi umożliwić skuteczną obronę. Jedynym działaniem jakie podjął Z.U.T. było oszukanie mojej osoby na dwóch inwestycjach prowadzonych przez Z.U.T. A dlaczego oszukańczych?. Najdobitniej dowodzi temu zarejestrowana wypowiedź inspektora ZUT który potwierdził, że według niego inwestycja była gotowa do odbioru już zimą jednak on nie ma żadnego wpływu na odbiór ,który zależy od Kanclerza (brzmi znajomo) a ten postanowił prac nie odbierać wbrew zdaniu inspektorów, biegłego i powołanych przez moją firmę specjalistów.