Wydział Teologiczny UMK

Wydział Teologiczny UMK Oficjalny profil Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Oficjalny profil Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu administrowany przez Pracownię Promocji Wydziału Teologicznego UMK ([email protected])

Jest wpół do dziesiątej wieczorem. Dzieci wreszcie śpią, w zlewie stoją garnki, a Ty siedzisz na podłodze w przedpokoju ...
21/08/2026

Jest wpół do dziesiątej wieczorem. Dzieci wreszcie śpią, w zlewie stoją garnki, a Ty siedzisz na podłodze w przedpokoju i nie masz siły wstać. Kochasz je całym sercem. Naprawdę. Tylko w Tobie nie zostało już nic: ani dla nich, ani dla nikogo.

To uczucie nie jest Twoją winą, porażką wychowawczą ani dowodem na słaby charakter. Psychologia bada ten stan od kilkunastu lat i nazywa go po imieniu: wypaleniem rodzicielskim.

W marcu tego roku międzynarodowy zespół badaczy, a wśród nich Konrad Piotrowski z Uniwersytetu SWPS, opublikował wyniki badania, w którym wzięło udział ponad dwa tysiące rodziców. Prawie tysiąc z nich to Polacy. Badacze sprawdzali, czy stany, które w codziennym życiu często ze sobą utożsamiamy, czyli „nie mam już siły” oraz „żałuję, że mam dziecko”, to w rzeczywistości jedno i to samo.

Odpowiedź przynosi ogromną ulgę: to dwa zupełnie odrębne stany.
Tylko ten pierwszy, czyli zwyczajne, skrajne ludzkie wyczerpanie, wiązał się z myślami o ucieczce z domu, dystansem emocjonalnym czy zaniedbaniem. Rodzic, który opada z sił, nie mówi „przestałem kochać”. Mówi tylko, że jego organizm i psychika doszły do ściany. Jeśli jednak z lęku przed oceną zostanie z tym sam, może przekroczyć granicę, której nigdy nie chciał przekraczać.

W Polsce do tej granicy dochodzimy wyjątkowo często. Z badań reprezentatywnych wynika, że co siódmy polski rodzic, a wśród osób wychowujących dzieci samotnie aż co czwarty, przyznaje, że w obliczu ponownego wyboru zdecydowałby się na życie bez dzieci. To wskaźniki niemal dwukrotnie wyższe niż w Niemczech czy USA.

Globalne badanie w 42 krajach pokazało jednoznacznie, skąd bierze się ta różnica. Nie decyduje zamożność państwa ani liczba dzieci w rodzinie. Decyduje kultura indywidualizmu, czyli niepisana presja społeczna, że ze wszystkim musisz poradzić sobie sam.

Wypalenie rodzicielskie nie jest więc brakiem miłości. Jest brakiem rąk do pomocy wokół. Babci, która weźmie malucha na jedno popołudnie. Sąsiadki odbierającej ze szkoły. Wspólnoty parafialnej, w której ktoś zauważy, że ta matka od miesięcy wygląda, jakby nie spała.

Dlaczego piszemy o tym na Wydziale Teologicznym UMK?

Otóż, jako ludzie wierzący, w naszym Kościele i naszej tradycji o rodzicielstwie mówimy pięknym językiem powołania i daru. Nie chodzi o to by z niego rezygnować. Warto jednak dostrzec, że może on mieć swój skutek uboczny. Zmęczony rodzic słyszy czasem, że zawodzi w czymś, za co powinien być wyłącznie wdzięczny. I zamiast poprosić o pomoc, po prostu zaciska zęby i brnie dalej.

Tymczasem wyczerpanie nie jest przeciwieństwem miłości. Bywa po prostu jej fizjologicznym kosztem. Tradycja monastyczna nazywała pokrewny stan acedią, „demonem południa”, i uczyła, że dotyka on ludzi najbardziej gorliwych.

Na kierunku Nauki o Rodzinie na UMK łączymy twarde dane empiryczne z pytaniem o sens i relacje. Uczymy, jak w porę zauważać ten stan i jak odróżniać człowieka, któremu skończyły się siły, od kogoś, kto przestał kochać. To pierwsze zdarza się bardzo często. Dobra wiadomość wynikająca z badań jest taka, że z wypalenia naprawdę się wychodzi.

Kto ostatnio zapytał Was, jak sobie radzicie... i naprawdę czekał na odpowiedź?

Źródła naukowe do badań zamieszczamy w pierwszym komentarzu pod postem.

Czy rozmowa z AI może naprawdę przynieść ulgę w samotności? Może. I właśnie dlatego warto potraktować tę sprawę poważnie...
18/08/2026

Czy rozmowa z AI może naprawdę przynieść ulgę w samotności? Może. I właśnie dlatego warto potraktować tę sprawę poważnie, a nie zbywać jej żartem.

Trzy nowe publikacje pozwalają spojrzeć na to bez technofobii i jednocześnie bez naiwnego zachwytu.

W kwietniowym numerze „Journal of Consumer Research" opisano pięć badań nad tzw. "towarzyszącą AI", czyli chatbotami zaprojektowanymi do prowadzenia osobistych rozmów. Ich uczestnicy po krótkim kontakcie z chatbotem rzeczywiście deklarowali mniejsze poczucie samotności. W jednym z badań ten natychmiastowy efekt był porównywalny z rozmową z drugim człowiekiem i wyraźniejszy niż po oglądaniu materiałów na YouTube. W badaniu trwającym tydzień ulga powtarzała się po kolejnych rozmowach. Co ciekawe, badani deklarowali najcześciej, że największe znaczenie miało poczucie, że ktoś ich wysłuchał.

Ale druga praca, opublikowana w sierpniu tego roku w „Nature Human Behaviour”, dodaje do tego obrazu ważne zastrzeżenie. Badacze zebrali dane od 1131 dorosłych użytkowników Character.AI, a od części z nich także historię rozmów: 4664 sesje i niemal pół miliona wiadomości. Character.AI to serwis, w którym rozmawia się z postaciami tworzonymi przez użytkowników: mogą to być bohaterowie seriali, postaci historyczne, wymyśleni przyjaciele czy powiernicy.

Okazało się, że osoby mające mniej bliskich ludzi wokół siebie częściej sięgały po taki czat właśnie po to, by poczuć towarzystwo. W tej grupie osoby, które rozmawiały z AI częściej i bardziej osobiście angażowały się w ten dialog, deklarowały też niższy dobrostan psychiczny.
To ważne doprecyzowanie, bo badanie pokazuje zależność, ale nie rozstrzyga jednak, co jest przyczyną. Nie wiemy więc, czy intensywne szukanie towarzystwa w AI obniża dobrostan, czy raczej osoby, które już czują się gorzej i mają mniej bliskich relacji, częściej zwracają się ku chatbotowi.

Tu potrzebna jest uczciwość wobec danych: mamy tu związek statystyczny, a nie dowód, że chatbot sam w sobie pogarsza samopoczucie. Równie możliwe jest to, że osoby już bardziej samotne i gorzej się czujące częściej szukają w AI dostępnego o każdej porze rozmówcy. Badanie nie mówi więc: „AI szkodzi wszystkim". Mówi raczej: jej znaczenie zależy od tego, co dzieje się poza ekranem i w jaki sposób z niej korzystamy.

W tę lukę świetnie wpisuje się komentarz badaczy z Arizona State University opublikowany w „The Lancet Child & Adolescent Health". Autorzy nie ogłaszają tam prostego wyroku na technologię. Zwracają uwagę na dwa możliwe zagrożenia dla nastolatków: zastępowanie trudnych rozmów z ludźmi rozmową z AI oraz uczenie się nierealistycznych oczekiwań wobec relacji.

Bo relacji uczymy się nie tylko wtedy, gdy ktoś nas rozumie. Uczymy się ich także wtedy, gdy trzeba poczekać na odpowiedź, usłyszeć odmienne zdanie, uszanować granicę, przeprosić albo wrócić do rozmowy po konflikcie. Chatbot zwykle odpowiada natychmiast i w stylu, który ma podtrzymać rozmowę oraz dać poczucie akceptacji. To może być kojące. Nie zastąpi jednak spotkania z kimś, kto ma własne potrzeby, granice i inny punkt widzenia.

Nie chodzi o to, by zawstydzać kogokolwiek za rozmowy z AI. Dla osób samotnych, mieszkających daleko od bliskich, z niepełnosprawnością, przeżywających kryzys albo niemających łatwego dostępu do pomocy, taki kontakt może być realnym wsparciem na teraz. Pytanie jest tylko jedno: czy po tej rozmowie łatwiej nam wracać do ludzi, czy coraz łatwiej ich omijać?

Na teologii i naukach o rodzinie nie boimy się pytań, które nie mają prostych odpowiedzi. Interesuje nas nie tylko to, czy technologia przynosi ulgę, ale też czego uczy nas o bliskości, odpowiedzialności i relacjach z drugim człowiekiem.

17/08/2026

Mit o Giordano Bruno i Campo dei Fiori – prawda, którą powinien znać każdy przewodnik

14/08/2026

To może być Twoje miejsce studiów :-)

Godzina scrollowania i wreszcie odkładasz telefon. Spróbuj przypomnieć sobie trzy rzeczy, które przed chwilą widziałeś.P...
12/08/2026

Godzina scrollowania i wreszcie odkładasz telefon. Spróbuj przypomnieć sobie trzy rzeczy, które przed chwilą widziałeś.
Pustka, prawda? A może to nie przypadek?

Zjawisko stopniowego tępienia umysłu i degradacji uwagi przez masowe pochłanianie banalnych treści ma już swoją oficjalną nazwę. Słownik Oxfordu ogłosił je słowem roku: to brain rot, czyli gnicie mózgu.

Ale zamiast kolejnego kazania o „upadku cywilizacji”, zadajmy ciekawsze pytanie: dlaczego nasz mózg tak chętnie wybiera ten stan? Odpowiedź jest niewygodnie prosta: to nie głupota, to oszczędność energii.

Mózg waży zaledwie 2% masy ciała, a pochłania aż 20% dziennej energii. Wyobraź sobie ten organ jako ogromny gmach. Jest w nim czytelnia, pracownia wyobraźni i pokój z trudnymi pytaniami. Gmachem zarządza administrator, który ma jedną obsesję: rachunek za prąd. Gasi światło wszędzie tam, gdzie nikt nie zagląda.

Scroll to jakby przedsionek tego gmachu. Czeka w nim miękka, wygodna kanapa, a kolorowe obrazki wyświetlają się same, jeden po drugim, bez najmniejszego wysiłku z twojej strony. Po co wchodzić na górę, pokonywać schody i zapalać światło w tych nudnych pomieszczeniach na piętrze, skoro w przedsionku jest już wszystko?

Problem w tym, że pokój, do którego nie wchodzisz miesiącami, zostaje po cichu odłączony od sieci. Use it or lose it. Gdy godzinami skaczesz między aplikacjami, gabinet dyrektora (odpowiedzialny za uwagę) i archiwum (odpowiedzialne za pamięć) pogrążają się w ciemnościach. Coraz trudniej przeczytać dłuższą książkę, dłużej się na czymś skupić czy zmierzyć się z pytaniem bez szybkiej odpowiedzi. W całym gmachu światło pali się już tylko w przedsionku.

Na szczęście ta zasada działa w dwie strony.
Administrator włącza prąd tam, gdzie zaczynasz bywać. Mózg nie pyta o talent, pyta o to, gdzie spędzasz czas.

Praktyka na najbliższy tydzień jest jedna: zapal światło w jednym drogim pokoju dziennie. Przeczytaj dwadzieścia stron książki zamiast kolejnych dwudziestu minut na kanapie w przedsionku. Przeprowadź rozmowę, w której wysłuchasz kogoś do końca. Albo zrób miejsce na pytanie, z którym po prostu posiedzisz, zamiast od razu je wygooglować.
Na początku będzie zimno, to normalne. W końcu "nie grzali" tam od dawna. Najważniejsze, że dostawa energii zostanie przywrócona w to miejsce.

Do którego pokoju wejdziesz dziś wieczorem?

Ruszył II nabór na Wydział Teologiczny UMK. Mamy dla Was praktyczną niespodziankę:-)Od dziś możesz zapisać się na teolog...
07/08/2026

Ruszył II nabór na Wydział Teologiczny UMK. Mamy dla Was praktyczną niespodziankę:-)

Od dziś możesz zapisać się na teologię i nauki o rodzinie w naborze uzupełniającym — rejestracja w IRK trwa do 15 września.

A żeby nikt nie utknął po drodze, przygotowaliśmy nawigator rekrutacyjny: jedna strona, z której w kilka kliknięć przechodzisz prosto do formularza zapisów na swój kierunek. Bez błądzenia, bez zgadywania, bez otwierania niepotrzebnych zakładek.

Kliknij link 👉 https://bit.ly/IInabor

05/08/2026

A może studia na Wydziale Teologicznym?:-)

Stypendium „Pierwszy Rok” dla osób rozpoczynających studiaRozpoczynasz studia w roku akademickim 2026/2027 albo masz już...
05/08/2026

Stypendium „Pierwszy Rok” dla osób rozpoczynających studia

Rozpoczynasz studia w roku akademickim 2026/2027 albo masz już decyzję o przyjęciu? Możesz ubiegać się o stypendium w ramach programu „Pierwszy Rok” Fundacji Edukacyjnej Jerzego Juzonia.

To wsparcie na dobry początek studiowania. Stypendium wynosi 6000 zł i jest przyznawane na pierwszy rok studiów stacjonarnych. W nadchodzącym roku akademickim Fundacja planuje wesprzeć 400 osób.

Program jest skierowany do osób rozpoczynających studia, które spełniają warunki określone w regulaminie Fundacji.

Wnioski można składać do 3 września 2026 r., do godz. 12.00.

Szczegółowe informacje oraz formularz aplikacyjny znajdziesz na stronie Fundacji: www.fejj.pl

Link bezpośredni do informacji o stypendium: https://fejj.pl/program-pierwszy-rok/

Sprawdź, czy możesz aplikować — takie wsparcie może realnie pomóc na początku studenckiej drogi.

Dziś obchodzimy święto św. Jakuba Apostoła. Tylko którego? W Nowym Testamencie imię Jakub pojawia się przy kilku postaci...
25/07/2026

Dziś obchodzimy święto św. Jakuba Apostoła. Tylko którego? W Nowym Testamencie imię Jakub pojawia się przy kilku postaciach, a ich rozróżnienie wcale nie jest proste.

Możemy wskazać pięć różnych wzmianek o Jakubach. Nie wiadomo jednak, czy za każdą z nich stoi inna osoba. Przez wieki niektórych z nich ze sobą utożsamiano, a część tych identyfikacji na stałe weszła do tradycji.

Dzisiejszy patron to Jakub, syn Zebedeusza i brat apostoła Jana. Obaj byli rybakami znad Jeziora Galilejskiego i obaj zostawili za sobą łódź, kiedy Jezus ich powołał. Dla odróżnienia od innych Jakubów nazywa się go Większym albo Starszym.

Razem z Piotrem i Janem należał do najbliższego grona uczniów Jezusa. Był na przykład przy wskrzeszeniu córki Jaira i podczas Przemienienia. Jako pierwszy z Dwunastu poniósł śmierć męczeńską. Około roku 44 Herod Agryppa I kazał ściąć go mieczem (Dz 12,2).

Na początku IX wieku w Galicji odnaleziono grób, który uznano za miejsce pochówku apostoła. Do Santiago de Compostela zaczęli przybywać pielgrzymi i tak rozwinęło się Camino de Santiago, czyli Droga św. Jakuba. Dziś przemierzają ją ludzie z całego świata: wierzący, poszukujący, ale i tacy, którzy po prostu potrzebują ciszy i czasu.

Nie trzeba przy tym zaczynać w Hiszpanii. Przez Polskę przebiega kilkadziesiąt oznakowanych odcinków Dróg św. Jakuba, liczących łącznie około siedmiu tysięcy kilometrów. Jeden z nich, Camino Polaco, prowadzi przez Toruń. Badaniem fenomenu Camino zajmuje się między innymi Pracownia Szlaku św. Jakuba działająca na naszym Wydziale.

Drugi Jakub to syn Alfeusza, również jeden z Dwunastu. Nowy Testament wymienia go jednak tylko w wykazach apostołów (Mt 10,3; Mk 3,18; Łk 6,15; Dz 1,13). Znamy jego imię, imię ojca i właściwie nic więcej.

Trzeci Jakub pojawia się w Ewangelii Marka. W scenie pod krzyżem ewangelista wymienia Marię, matkę Jakuba Mniejszego (Mk 15,40). Greckie określenie oznacza dosłownie „małego” lub „mniejszego”. Mogło odnosić się do wzrostu albo po prostu odróżniać go od bardziej znanego imiennika. Czy był tą samą osobą co Jakub, syn Alfeusza? Tego nie wiemy.

Czwarty to Jakub, który odegrał kluczową rolę we wspólnocie jerozolimskiej. Nowy Testament nazywa go bratem Pańskim. W tradycji katolickiej określenie to rozumie się jako bliskiego krewnego Jezusa.

Jakub stanął na czele Kościoła w Jerozolimie. To on przemówił podczas spotkania nazywanego Soborem Jerozolimskim, gdy rozstrzygano, czy poganie przyjmujący chrześcijaństwo muszą zachowywać żydowskie Prawo (Dz 15). Paweł wymienia go obok Piotra i Jana jako jeden z filarów Kościoła (Ga 2,9).

Tradycja przypisuje mu autorstwo Listu Jakuba, choć badacze nie są w tej sprawie zgodni. Około roku 62 został ukamienowany. Biblia nie opisuje jego śmierci. Najwcześniejszą zachowaną relację przekazał żydowski historyk Józef Flawiusz.

Piąty Jakub pojawia się wyłącznie jako czyjś ojciec. W wykazie apostołów u Łukasza występuje Juda, syn Jakuba. I to wszystko, czego dowiadujemy się o jego ojcu (Łk 6,16).

Skąd całe zamieszanie? W IV wieku Hieronim uznał, że Jakub, syn Alfeusza, Jakub Mniejszy i Jakub, brat Pański, byli jedną osobą. Takie utożsamienie przyjęło się w Kościele zachodnim. Współcześni bibliści zazwyczaj rozdzielają Jakuba z Jerozolimy od apostoła z listy Dwunastu, natomiast tożsamość Jakuba Mniejszego nadal pozostaje przedmiotem dyskusji.

Rozplątywanie takich węzłów to codzienna praca biblisty i tym zajmuje się u nas specjalność biblistyka. Samym szlakiem, pielgrzymowaniem i organizacją takich wyjazdów zajmuje się specjalność turystyka religijna, też na naszym Wydziale.

Wszystkim Jakubom składamy dziś najserdeczniejsze życzenia!:-)

Ucieszcie się z nami.:-) Otrzymaliśmy kategorię A+, czyli najwyższą możliwą ocenę w ewaluacji jakości działalności nauko...
23/07/2026

Ucieszcie się z nami.:-) Otrzymaliśmy kategorię A+, czyli najwyższą możliwą ocenę w ewaluacji jakości działalności naukowej.

Dla osób spoza świata akademickiego brzmi to dość tajemniczo, więc wyjaśniamy, o co właściwie chodzi. Co kilka lat Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego sprawdza, jak pracują wszystkie uczelnie i instytuty badawcze w Polsce. Ocenia się nie uczelnię jako całość, tylko poszczególne dyscypliny. Osobno matematykę, osobno historię, osobno teologię. Dzięki temu widać, jak w skali kraju wypada dana dziedzina w konkretnym ośrodku.

Pod uwagę bierze się trzy rzeczy. Po pierwsze poziom naukowy publikacji i to, w jakich czasopismach i wydawnictwach się ukazują, także zagranicznych. Po drugie pieniądze zdobyte na badania w konkursach grantowych. Po trzecie to, co z tych badań wynika dla społeczeństwa poza uczelnią.

Ocen jest pięć: A+, A, B+, B i C. A+ przyznaje się rzadko.

W tegorocznej ewaluacji, obejmującej lata 2022-2025, w dyscyplinie nauki teologiczne oceniono dwanaście ośrodków w Polsce. Kategorię A+ otrzymały trzy: nasz uniwersytet, Katolicki Uniwersytet Lubelski oraz Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie.

Co to oznacza dla kogoś, kto myśli o studiach w Toruniu? Że zajęcia prowadzą u nas ludzie, których badania zostały właśnie uznane za jedne z najlepszych w kraju. Że to, czego się tu uczysz, powstaje w miejscu, gdzie teologię uprawia się na poziomie porównywalnym z najmocniejszymi ośrodkami w Polsce i rozpoznawalnym za granicą.

Dodatkowo warto wspomnieć, że w skali całego UMK kategorię A+ uzyskało pięć dyscyplin: archeologia, historia, nauki fizyczne, nauki o polityce i administracji oraz właśnie nauki teologiczne.

Adres

Gagarina 37
Torun
87-100

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 07:00 - 22:00
Wtorek 07:00 - 22:00
Środa 07:00 - 22:00
Czwartek 07:00 - 22:00
Piątek 07:00 - 22:00
Sobota 07:00 - 22:00

Telefon

+48566114990

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Wydział Teologiczny UMK umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Wydział Teologiczny UMK:

Skróty

Udostępnij

Kategoria