20/05/2026
🖤 19 maja 2026 roku odszedł L**h Trawicki - absolwent toruńskiej archeologii
══════════════
Z wielkim smutkiem przyjęliśmy informację o nagłej śmierci L**ha Trawickiego (1969-2026). Kolegi i Przyjaciela wielu z nas, w czasie studiów zaangażowanego w archeologiczne badania podwodne.
Brał udział w wielu ekspedycjach na jeziornych i morskich stanowiskach archeologicznych. Studia w Toruniu podjął w 1989 roku. Pracę magisterską na temat technik obróbki drewna we wczesnej epoce żelaza, napisaną pod kierunkiem prof. Andrzeja Koli, obronił w grudniu 1996 roku. Przygotowana przez niego rozprawa odzwierciedlała pasję nurkową i zainteresowanie archeologią eksperymentalną w zakresie pozyskiwania budulca do wznoszenia mazurskich osiedli nawodnych. Po uzyskaniu magisterium L**h Trawicki podjął pracę w Dziale Historii Budownictwa Okrętowego ówczesnego Centralnego Muzeum Morskiego w Gdańsku, z którym był związany do 2006 roku. W latach 2019-2024 pełnił funkcję dyrektora Muzeum Archeologiczno-Historyczne w Elblągu. Od grudnia 2024 roku, po wygranym konkursie, ponownie zasiadł w fotelu dyrektora, tym razem w Muzeum Rybołówstwa Morskiego w Świnoujściu. Kiedyś zwierzył mi się, że dyrektorowanie jakoś do niego przylgnęło.
Trzeba jednak oddać sprawiedliwość, że obok archeologii drugą miłością L**ha były stare motocykle. Był w tym zakresie uznanym autorytetem i profesjonalnym znawcą historycznych jednośladów. Imponował wiedzą na ich temat. Interesowały go także dawne techniki kowalskie czy tradycyjna, „przedcyfrowa” fotografia.
W domu rodzinnym L**ha Trawickiego w Toruniu przy ul. Dobrej, w jego pokoju było wszystko. Łącznie z ukochanym wtedy przez niego motocyklem BSA, rozbieranym i składanym. Mógł o nim opowiadać godzinami. Po prostu, kochał go miłością, jak zaznaczał odwzajemnioną.
Podczas badań podwodnych na Mazurach, w początkach lat 90. minionego wieku zakochał się w koleżance ze studiów, Ewie. Nie omieszkał tego faktu donieść starszym kolegom. Była to bowiem dla niego nowa zaskakująca okoliczność. Choćby z tego powodu, że był przekonany, że poważne uczucia kierował jak dotąd w stronę historycznych motocykli. Jednak niedługo później Ewa stała się małżonką L**ha.
Był nad wyraz koleżeński, uczciwy i szczery do bólu. W czasach toruńskich przylgnęła do niego ksywa „Dziki Lesiu”. O ile pamięć mnie nie myli, wymyślił to Wojtek Szulta i tak już pozostało. Nic jednak negatywnego za tym się nie kryło, a jedynie sygnalizowało wielką energię i kreatywność L**ha z którą pozostał do ostatnich chwil swojego życia.
Spotykaliśmy się w trakcie rozmaitych konferencji czy innych wydarzeń. Niestety, także przy okazji uroczystości pogrzebowych. Najpierw Wojtka Szulty, później Pawła Banasiaka, a ostatni raz w styczniu tego roku na pogrzebie Profesora Andrzeja Koli, promotora jego pracy magisterskiej. Jak zwykle był pełen energii i sił witalnych, z nowymi pomysłami na przyszłość. Myślał o swoim doktoracie, o czym kilkakrotnie wspominał, że chciałby go zrobić na naszym toruńskim Uniwersytecie.
Niestety, wszystko to nagle się skończyło i już teraz pozostaje nam tylko pamiętać o L**hu, jego pasjach, niekwestionowanych dokonaniach i prawdziwym koleżeństwie 🖤
══════════════
𓂃🪶 Jacek Gackowski, Instytut Archeologii UMK w Toruniu
📷 www.fakt.pl | Stanisław Bielski