11/06/2026
Żegnamy wybitnego absolwenta naszego Wydziału - Andrzeja Sasina.
⚫ Andrzej Sasin był jednym z najważniejszych polskich reżyserów dźwięku i producentów. Wraz z Aleksandrą Nagórko, z którą stale współpracował, otrzymał m.in. nagrodę Grammy za album „Penderecki: Fonogrammi, Horn Concerto, Partita”. O jego śmierci poinformował w mediach społecznościowych Andrzej Kosendiak.
Sasin ukończył Wydział Reżyserii Dźwięku Akademii Muzycznej w Warszawie w 1979 roku. Pracował przy realizacji nagrań muzyki symfonicznej, kameralnej i wokalnej, a także przy projektach fonograficznych z udziałem najważniejszych polskich wykonawców i kompozytorów XX i XXI wieku.
Na początku współpracował z Polskimi Nagraniami, pierwsze płyty realizował już w latach 80, analogowo. „Zaczynałem właśnie od stanowiska montażysty i pierwsza płyta, którą montowałem, to było nagranie profesora Antoniego Karużasa i Krystyny Diakon z Krystianem Zimermanem w Bydgoszczy. Jego jedyne nagranie dla Polskich Nagrań” – wspominał Sasin w rozmowie z Grzegorzem Chojnowskim.
„My twórczo pracujemy nad źródłem dźwięku, aby zapisać je tak, jak najlepiej według nas powinno zabrzmieć. Najlepiej nie musi w tym wypadku znaczyć «tak jak na sali»” – przyznawał.
Był związany z warszawskim i wrocławskim środowiskiem muzycznym i fonograficznym, współtworzył markę CD Accord, współpracował blisko z Narodowym Forum Muzyki. Był także operatorem dźwięku przy produkcji „Piotr Anderszewski. Podróżujący fortepian”. Nagrania dokonywane Andrzeja Sasina i Aleksandrę Nagórko zostały wydane m.in. przez Polskie Radio, Deutsche Grammophon, Virgin Classics, Warner Music Poland, Bridge Records, JVC Victor, Pony Canyon, EMI, Sony, Naxos i ECM. Wielokrotnie nagradzane były Fryderykami.
„Dopóki nie usłyszę pierwszych dźwięków, czuję niepokój. Chodzi oczywiście o to, co my robimy, o to, żeby w mikrofonach dźwięk zabrzmiał tak, jak chcemy” – mówił Sasin. „Ważny jest czas na ustawienie, sprawdzenie mikrofonów, dobrze też odpowiednio przygotować mix, aby od początku wspomagał wykonawców. Jeśli oni słyszą, że fajnie brzmią, to ich uskrzydla, dostają wiatru w żagle. Zatem nie pogrążamy się w rutynie, za każdym razem niby wiadomo, gdzie tego dźwięku szukać, ale szukamy go zawsze inaczej, bo mamy do czynienia z nowym dziełem”.
📷 Łukasz Rajchert/NFM