Dr Iliana Ramirez

Wskazówki dojazdu Strona internetowa Kontakt: uniwersytet

Dr Iliana Ramirez Dr Iliana Ramirez

Z pochodzenia Meksykanka, urodzona w rodzinie z tradycjami curanderos, mieszkająca aktualnie w Polsce. Z wykształcenia chemik farmakobiolog.
(2)

Z doświadczenia wykładowca uniwersytecki w dziedzinie farmakologii i biologii molekularnej w Cinvestav – Centro de Investigacion y Estudios Avanzados del Instituto Politecnico Nacional w Mexico City. Prowadziła badania dotyczące plastyczności mózgu w zakresie epilepsji na Universidad Nacional de México w Instytucie Neurobiologii w Queretaro. Realizowała projekty naukowe m.in. w Departamento de Fisiologia, Biofisica i Neurociencias oraz Departamento de Farmacologia, gdzie uzyskała tytuł naukowy doktora nauk farmakologii. Autorka artykułów naukowych publikowanych m.in. w periodykach z najbardziej prestiżowych list: „Molecular Endocrinology” (Oxford Academic), „Molecular and Cell Biology”, „Molecular Biology of the Cell”. Jej zainteresowania zawodowe dotyczą funkcjonowania mózgu w obszarach medycyny tradycyjnej, praktykowanej od wieków w różnych kulturach, m.in. meksykańskiej, hinduskiej i chińskiej, oraz ich praktycznego zastosowania w życiu osobistym oraz zawodowym człowieka z kultur Zachodu. Z tego zakresu pisze książki i prowadzi autorskie warsztaty w Polsce i za granicą. Prywatnie żona dr. Mateusza Grzesiaka, mama Adriany, pasjonatka podroży, medytacji, jogi i rozwoju holistycznego.

To, co Cię kiedyś zraniło, nie musi decydować o tym, jak będziesz żyła jutro.Czasem wystarczy jedno podniesienie głosu, ...
28/10/2026

To, co Cię kiedyś zraniło, nie musi decydować o tym, jak będziesz żyła jutro.

Czasem wystarczy jedno podniesienie głosu, żeby Twoje serce zaczęło bić szybciej. Jedno chłodne spojrzenie, żebyś poczuła się nieważna. Jedna trudna rozmowa, a w Twoim ciele pojawia się napięcie, którego nie potrafisz wyjaśnić.

I może zastanawiasz się wtedy: „Dlaczego wciąż tak reaguję? Przecież to było tak dawno”.

Ale nasze doświadczenia nie zawsze przemijają razem z wydarzeniami, które je wywołały. Szczególnie wtedy, gdy przez długi czas żyłyśmy w napięciu, niepewności lub poczuciu zagrożenia.

Dziecko, które nie miało wystarczająco dużo bezpieczeństwa i wsparcia, może nauczyć się nieustannej czujności. Obserwowania nastrojów innych. Przewidywania konfliktów. Ukrywania własnych potrzeb, żeby nie pogarszać sytuacji. I choć po latach okoliczności mogą być zupełnie inne, niektóre z tych sposobów reagowania pozostają. Nie dlatego, że jesteś słaba. Być może dlatego, że kiedyś właśnie tak nauczyłaś się chronić siebie.

Ale jest w tym wszystkim coś niezwykle ważnego.

Nasz mózg zachowuje zdolność do zmiany przez całe życie. To, czego nauczyliśmy się w trudnych warunkach, nie musi na zawsze pozostać jedynym sposobem reagowania.

Bezpieczne relacje, psychoterapia, wspierające doświadczenia i stopniowe uczenie się regulowania emocji mogą pomagać osłabiać skutki przewlekłego stresu. Nie oznacza to, że każdą ranę można całkowicie wymazać. Ani że wystarczy pozytywne myślenie, żeby przestać cierpieć.

Ale przeszłość nie musi być wyrokiem.

Możesz uczyć się rozpoznawać, kiedy reagujesz na dzisiejszą sytuację, a kiedy odzywa się dawny lęk.
Możesz odkrywać, że nie każda cisza oznacza odrzucenie, nie każdy konflikt zapowiada katastrofę, a nie każda odmowa prowadzi do utraty miłości.
Możesz powoli budować w sobie poczucie bezpieczeństwa, którego kiedyś zabrakło.

Nie musisz robić tego sama.

Bo zdrowienie nie zawsze polega na zapomnieniu tego, co się wydarzyło. Czasem polega na tym, że wspomnienia pozostają częścią Twojej historii, ale coraz rzadziej odbierają Ci możliwość spokojnego przeżywania teraźniejszości.

🤍 Dziś zatrzymaj się na pięć minut i zamiast pytać: „Dlaczego wciąż nie potrafię uwolnić się od przeszłości?”, zapytaj siebie: „Czego kiedyś potrzebowałam, a czego mogę zacząć doświadczać i uczyć się dzisiaj?”

Nie musisz wracać do bolesnych wspomnień ani analizować wszystkiego, co Cię spotkało. Pomyśl tylko o jednej rzeczy, która pomaga Ci dziś poczuć się bezpieczniej.
Może to spokojna rozmowa z kimś zaufanym. Może możliwość powiedzenia „nie”. Może odpoczynek bez poczucia winy. A może świadomość, że nie musisz już przewidywać i kontrolować każdej reakcji innych ludzi.

Dokończ zdanie:

„Dzisiaj mogę dać sobie więcej…”

I wybierz jeden drobny gest, który będzie odpowiedzią na tę potrzebę.

Jeśli dawne doświadczenia nadal mocno wpływają na Twoje życie, pamiętaj, że możesz szukać profesjonalnego wsparcia. Nie musisz mierzyć się z nimi samotnie.

💬 Napisz w komentarzu jedno słowo, które chciałabyś częściej czuć w swoim życiu: BEZPIECZEŃSTWO, SPOKÓJ, ZAUFANIE, NADZIEJA czy CZUŁOŚĆ?

Zapisz ten post na dzień, kiedy stare lęki zaczną przekonywać Cię, że nic nigdy się nie zmieni.
Udostępnij go kobiecie, która potrzebuje przypomnienia, że nawet po wielu trudnych doświadczeniach możliwe jest budowanie spokojniejszego życia.

Nie możesz zmienić tego, co wydarzyło się kiedyś. Ale możesz, krok po kroku, tworzyć nowe doświadczenia, które pokażą Ci, że Twoja przyszłość nie musi być powtórzeniem przeszłości.

Iliana 🤍

A jeśli największym sukcesem w życiu nie jest to, co osiągnęłaś, ale to, ile dobra po sobie zostawiasz?Wyobraź sobie, że...
27/10/2026

A jeśli największym sukcesem w życiu nie jest to, co osiągnęłaś, ale to, ile dobra po sobie zostawiasz?

Wyobraź sobie, że pewnego dnia ktoś zapyta Cię: „Co osiągnęłaś w swoim życiu?”.

Być może odruchowo zaczniesz wymieniać ukończone szkoły, stanowiska, zawodowe sukcesy, kupione mieszkanie, wychowane dzieci, zrealizowane cele.

A potem pomyślisz o czymś zupełnie innym.

O przyjaciółce, której wysłuchałaś, gdy rozpadał się jej świat. O dziecku, które przy Tobie czuło się bezpieczne. O kimś, komu podałaś rękę w trudnym momencie, nie oczekując niczego w zamian. I nagle okaże się, że najważniejszych rzeczy, które zrobiłaś, nie da się wpisać w żaden życiorys.

Żyjemy w świecie, który nieustannie zachęca nas, żebyśmy były bardziej produktywne, ambitne, skuteczne. Żebyśmy osiągały więcej, szybciej i lepiej. Nie ma nic złego w marzeniach, rozwoju ani zawodowym sukcesie. Ale czy naprawdę chcemy mierzyć wartość człowieka wyłącznie tym, ile zdobył?

Psychologia przypomina nam, jak ważne dla dobrostanu są poczucie sensu, więzi z innymi i życie w zgodzie z własnymi wartościami.

Czasem największą odwagą nie jest zdobywanie kolejnego szczytu. Jest nią zachowanie wrażliwości w świecie, który często nagradza obojętność. Powiedzenie prawdy, kiedy wygodniej byłoby milczeć. Obrona kogoś, kto nie potrafi obronić się sam. Wybór życzliwości, choć nikt nie przyzna nam za nią nagrody.

Świat potrzebuje ludzi, przy których inni mogą poczuć się bardziej ludzko. Takich, którzy potrafią słuchać. Budować mosty zamiast murów. Dostrzegać człowieka tam, gdzie inni widzą jedynie problem.

I może właśnie Ty jesteś jedną z tych osób. Nie dlatego, że zawsze jesteś cierpliwa, spokojna i dobra. Ale dlatego, że mimo własnych trudności wciąż próbujesz wnosić do świata odrobinę ciepła.

Nie musisz zmieniać całej planety, żeby Twoje życie miało znaczenie. Czasem wystarczy, że dzięki Tobie czyjś mały kawałek świata stanie się bezpieczniejszy, jaśniejszy i bardziej przyjazny. Bo być może pod koniec życia najważniejsze pytanie nie będzie brzmiało: „Jak wiele osiągnęłam?”.

Ale: „Czy dzięki mojej obecności komuś żyło się choć trochę lepiej?”.

🤍 Dziś zatrzymaj się na pięć minut i zamiast pytać: „Co jeszcze muszę osiągnąć, żeby moje życie miało wartość?”, zapytaj siebie: „Jakie dobro już wnoszę w życie innych ludzi — nawet jeśli nikt nie nazywa tego sukcesem?”

Pomyśl o jednej osobie, której kiedyś pomogłaś. Może wysłuchałaś jej bez oceniania. Może dodałaś odwagi. Może byłaś obok, kiedy najbardziej potrzebowała czyjejś obecności.

Nie umniejszaj temu tylko dlatego, że nie było spektakularne.

A potem dokończ dwa zdania:
„Chciałabym, żeby ludzie przy mnie czuli…”
„Dzisiaj mogę uczynić świat odrobinę lepszym poprzez…”

Może będzie to telefon do samotnej osoby, dobre słowo, gest pomocy albo odważne opowiedzenie się po stronie kogoś, kto został potraktowany niesprawiedliwie.

I pamiętaj: troska o świat nie oznacza zapominania o sobie. Ty również jesteś częścią świata, który zasługuje na dobro.

💬 Napisz w komentarzu jedno słowo, którego Twoim zdaniem najbardziej potrzebuje dzisiaj świat: EMPATIA, POKÓJ, MIŁOŚĆ, ODWAGA czy ŻYCZLIWOŚĆ?

Udostępnij go kobiecie, która może nie zdaje sobie sprawy, jak wiele dobra wnosi w życie innych.

Nie każdy sukces zostawia po sobie pomnik. Niektóre zostawiają w drugim człowieku poczucie, że jest ważny, widziany i mniej samotny. I być może właśnie takie sukcesy są najcenniejsze.

Iliana 🤍

Myśl na dziś:"Paradoks polega na tym, że kiedy akceptuję siebie takim, jakim jestem, mogę się zmienić." ~Carl Rogers~Sto...
26/10/2026

Myśl na dziś:

"Paradoks polega na tym, że kiedy akceptuję siebie takim, jakim jestem, mogę się zmienić."

~Carl Rogers~

Stoisz przed lustrem i myślisz: „Jeszcze tylko schudnę kilka kilogramów. Nauczę się panować nad emocjami. Przestanę popełniać te same błędy. Wtedy wreszcie będę z siebie zadowolona”.

Brzmi znajomo?

Czasem przez całe lata żyjemy w przekonaniu, że najpierw musimy coś w sobie naprawić, żeby móc polubić siebie. Że akceptacja jest nagrodą za osiągnięcie określonego poziomu doskonałości. A przecież jak trudno wzrastać w miejscu, w którym nieustannie jesteśmy krytykowane — nawet jeśli tym miejscem jest nasza własna głowa.

Psycholog Carl Rogers zwracał uwagę na niezwykły paradoks: kiedy zaczynamy akceptować siebie takimi, jakimi jesteśmy, otwieramy przestrzeń na prawdziwą zmianę. Bo samoakceptacja nie oznacza rezygnacji z rozwoju. Nie oznacza to, że lubisz wszystko w sobie, że nie popełniasz błędów ani że nie chcesz żyć inaczej.

Oznacza to, że przestajesz traktować siebie jak przeciwnika, którego trzeba nieustannie pokonywać.

Możesz zauważyć swoją niecierpliwość, nie nazywając się złą osobą. Możesz przyznać, że czegoś się boisz, nie oskarżając siebie o słabość. Możesz chcieć zmienić swoje nawyki, nie pogardzając kobietą, którą jesteś dzisiaj.

Zmiana nie zawsze potrzebuje surowości. Czasem najbardziej potrzebuje bezpieczeństwa.

Pomyśl, jak rozmawiałabyś z bliską przyjaciółką, która przeżywa trudny moment. Czy powiedziałabyś jej, że zasłuży na życzliwość dopiero wtedy, gdy stanie się lepsza?

Dlaczego więc tak często stawiasz ten warunek samej sobie?

Nie musisz wybierać między akceptacją a rozwojem. Możesz powiedzieć: „Jestem wystarczająco wartościowa już teraz. Jednocześnie mogę uczyć się, zmieniać się i dojrzewać”. Bo być może najpiękniejsza przemiana nie zaczyna się wtedy, gdy wreszcie przestajesz dostrzegać swoje niedoskonałości. Zaczyna się wtedy, gdy przestajesz używać ich jako powodu, by odmawiać sobie miłości i szacunku.

🤍 Dziś zatrzymaj się na pięć minut i zamiast pytać: „Co jeszcze muszę w sobie poprawić, żeby wreszcie być wystarczająca?”, zapytaj siebie: „Co mogłoby się zmienić w moim życiu, gdybym już dzisiaj zaczęła traktować siebie jak kogoś, kto zasługuje na akceptację?”

Pomyśl o jednej cesze, emocji lub trudności, za którą najczęściej siebie krytykujesz.

Zamiast próbować natychmiast ją usunąć, zapytaj:
„Co ta część mnie próbuje mi powiedzieć?”
„Czego potrzebuję, żeby się rozwijać, zamiast nieustannie siebie oceniać?”

A potem dokończ zdanie:
„Mogę akceptować siebie dzisiaj i jednocześnie…”

Może uczyć się cierpliwości. Budować zdrowsze relacje. Lepiej dbać o swoje potrzeby. Odważniej wyrażać własne zdanie.

💬 Napisz w komentarzu jedno słowo, którego najbardziej potrzebujesz w relacji ze sobą: AKCEPTACJA, CZUŁOŚĆ, CIERPLIWOŚĆ, ZAUFANIE czy WYROZUMIAŁOŚĆ?

Nie musisz najpierw stać się kimś innym, żeby zacząć być po swojej stronie. Czasem właśnie od tej decyzji zaczyna się najważniejsza zmiana.

Iliana 😊

Myśl na dziś:"Trzeba nauczyć się obdarzać nieobecnością tych, którzy nie zrozumieli znaczenia naszej obecności."~ Valeri...
25/10/2026

Myśl na dziś:

"Trzeba nauczyć się obdarzać nieobecnością tych, którzy nie zrozumieli znaczenia naszej obecności."

~ Valerie Perrię~

Nie musisz znikać z czyjegoś życia, żeby udowodnić swoją wartość. Ale możesz odejść, żeby nie stracić siebie.

Ile razy byłaś tą osobą, która pierwsza pisała wiadomość?
Która pamiętała o ważnych datach, pytała, jak minął dzień, proponowała spotkanie i próbowała naprawić ciszę, która pojawiała się między Wami?

Ile razy tłumaczyłaś czyjś brak zainteresowania zmęczeniem, trudnym okresem albo natłokiem obowiązków, choć gdzieś głęboko czułaś, że ta relacja coraz bardziej opiera się na Twoim wysiłku?

A potem przychodził wieczór, kiedy patrzyłaś na telefon i zastanawiałaś się, dlaczego tak trudno komuś zauważyć, jak bardzo Ci zależy. Czasem najbardziej boli nie czyjaś nieobecność, ale odkrycie, że przez długi czas byłyśmy obecne za dwoje.

W relacjach potrzebujemy wzajemności. Nie oznacza ona idealnej równowagi każdego dnia. Bywają przecież okresy, kiedy jedna osoba ma mniej sił i potrzebuje więcej wsparcia. Ale bliskość nie powinna wymagać nieustannego udowadniania, że zasługujesz na czyjąś uwagę.

Nie musisz zawsze inicjować rozmów, zgadywać cudzych potrzeb ani brać odpowiedzialności za podtrzymywanie więzi, której druga strona nie chce współtworzyć.

I choć odsunięcie się może budzić smutek, czasami pozwala dostrzec coś ważnego.
Że Twoja obecność również ma wartość. Nawet jeśli ktoś nie potrafił jej docenić.

Nie chodzi o karanie ciszą, sprawdzanie, kto pierwszy zatęskni, ani o znikanie po to, żeby ktoś wreszcie zrozumiał, co stracił. Chodzi o spokojną decyzję, że nie będziesz dłużej rezygnować z własnych potrzeb, próbując utrzymać bliskość za wszelką cenę.

Możesz najpierw powiedzieć, czego Ci brakuje. Dać przestrzeń na rozmowę. Sprawdzić, czy druga osoba również chce zadbać o relację. A jeśli nic się nie zmienia, możesz pozwolić sobie odejść bez udowadniania komukolwiek swojej wartości.

Bo dojrzała miłość nie polega na tym, że zawsze zostajesz. Czasem polega na tym, że potrafisz rozpoznać moment, w którym dalsze czekanie oznaczałoby opuszczanie samej siebie.

Dziś zatrzymaj się na pięć minut i zamiast pytać: „Dlaczego ta osoba nie docenia mojej obecności?”, zapytaj siebie: „Dlaczego tak długo próbuję zasłużyć na uwagę, która w bliskiej relacji powinna być wzajemna?”

Pomyśl o jednej relacji, w której od dawna czujesz się bardziej odpowiedzialna za kontakt niż druga osoba.

Nie oceniaj jej pochopnie. Zastanów się, czy mówiłaś otwarcie o swoich potrzebach i czy po drugiej stronie pojawiła się gotowość do ich usłyszenia.

A potem dokończ dwa zdania:

„W relacjach chcę dawać…”
„Ale potrzebuję również otrzymywać…”

Przyjrzyj się swoim odpowiedziom. Nie po to, żeby prowadzić rachunek zasług, lecz żeby przypomnieć sobie, że Twoje potrzeby również mają znaczenie.

💬 Napisz w komentarzu jedno słowo, którego najbardziej potrzebujesz w bliskich relacjach: WZAJEMNOŚĆ, OBECNOŚĆ, SZACUNEK, ZAUFANIE czy TROSKA?

Zapisz ten post na chwilę, kiedy znów poczujesz, że musisz zrobić jeszcze więcej, żeby ktoś zechciał zostać.
Udostępnij go kobiecie, która zawsze znajduje czas dla innych, ale zbyt często czeka, aż ktoś znajdzie czas dla niej.

Nie musisz sprawiać, żeby ktoś zatęsknił za Twoją nieobecnością. Wystarczy, że sama nauczysz się doceniać swoją obecność — i wybierać relacje, w których jest ona mile widziana.

Iliana ☺

Nie jesteś słaba, kiedy pokazujesz, co Cię boli. Czasem właśnie wtedy jesteś najodważniejsza.„Wszystko w porządku” - odp...
24/10/2026

Nie jesteś słaba, kiedy pokazujesz, co Cię boli. Czasem właśnie wtedy jesteś najodważniejsza.

„Wszystko w porządku” - odpowiadasz z uśmiechem, choć w środku czujesz, że zaraz się rozpłaczesz.

Ktoś pyta, czy potrzebujesz pomocy. Mówisz, że sobie poradzisz. Ktoś zauważa Twoje zmęczenie. Zapewniasz, że to nic takiego. A potem wracasz do domu, zamykasz drzwi i dopiero wtedy pozwalasz sobie poczuć, jak bardzo jest Ci ciężko.

Znasz to?

Być może przez lata nauczyłaś się, że silna kobieta nie pokazuje słabości. Że powinna radzić sobie sama, nie obciążać innych swoimi problemami i zawsze mieć wszystko pod kontrolą.

Ale czy naprawdę jesteśmy silniejsze wtedy, gdy nikt nie wie, przez co przechodzimy?

Odsłonięcie się przed drugim człowiekiem bywa trudne, ponieważ wiąże się z ryzykiem. Możemy zostać niezrozumiane, ocenione albo odrzucone. Nic dziwnego, że czasami wolimy milczeć. Jednak wrażliwość nie jest przeciwieństwem siły.

Przyznanie się do lęku nie oznacza, że jesteś tchórzliwa. Powiedzenie „nie daję już rady” nie przeczy wszystkiemu, z czym dotąd sobie poradziłaś. A łzy nie odbierają Ci dojrzałości.

Możesz być odważna i jednocześnie bać się. Możesz być silna i potrzebować wsparcia.

Nie oznacza to, że masz opowiadać swoją historię każdemu. Otwieranie się wymaga zaufania, a nie wszyscy potrafią przyjąć cudzą wrażliwość z szacunkiem. Masz prawo wybierać, komu, kiedy i ile chcesz powiedzieć.

Ale jeśli obok Ciebie jest ktoś, przy kim czujesz się bezpiecznie, być może nie musisz już udawać, że wszystko jest w porządku.

Czasem prawdziwa bliskość zaczyna się od cichego zdania: „Ostatnio jest mi trudno”.
I od odpowiedzi: „Jestem. Możesz mi opowiedzieć”.

Nie musisz być niezniszczalna, żeby zasługiwać na podziw. Nie musisz ukrywać swoich trudności, żeby zasługiwać na miłość. Bo być może siła nie polega na tym, że nigdy nie pozwalasz nikomu zobaczyć swoich łez. Być może polega na tym, że coraz mniej boisz się być sobą - nawet wtedy, gdy nie jesteś w najlepszej formie.

🤍 Dziś zatrzymaj się na pięć minut i zamiast pytać: „Czy inni uznają mnie za słabą, jeśli pokażę, co naprawdę czuję?”, zapytaj siebie: „Przy kim mogę być sobą, nawet gdy nie mam siły udawać, że wszystko jest dobrze?”

Pomyśl o jednej rzeczy, którą od dawna nosisz w sobie, ale trudno Ci o niej powiedzieć.

Nie musisz od razu dzielić się całą historią. Możesz zacząć od jednego zdania:

„Ostatnio jest mi trudniej, niż pokazuję”.

Albo:

„Nie potrzebuję teraz rady. Chciałabym tylko, żebyś mnie wysłuchał”.

A jeśli nie czujesz się gotowa na rozmowę, zapisz swoje uczucia. Daj sobie prawo do otwierania się we własnym tempie.

Zapisz ten post na dzień, kiedy znów poczujesz, że musisz być silna za wszelką cenę.
Udostępnij go kobiecie, która zawsze wspiera innych, ale rzadko pozwala, żeby ktoś wsparł również ją.

Nie musisz opowiadać swojej historii całemu światu. Ale zasługujesz na takie relacje, w których nie musisz ukrywać połowy siebie, żeby czuć się kochana.

Iliana 🤍

Za każdym razem, gdy dbasz o siebie, przypominasz sobie: „Ja też jestem ważna”.Kiedy ostatnio zrobiłaś coś tylko dla sie...
23/10/2026

Za każdym razem, gdy dbasz o siebie, przypominasz sobie: „Ja też jestem ważna”.

Kiedy ostatnio zrobiłaś coś tylko dla siebie, nie czując potrzeby tłumaczyć się z tego?

Nie dlatego, że wszystko było już posprzątane, wszyscy nakarmieni, a obowiązki odhaczone. Nie dlatego, że wreszcie zasłużyłaś na odpoczynek.

Po prostu dlatego, że Ty również masz potrzeby.

Być może przez lata nauczyłaś się odkładać siebie na później. Najpierw dzieci, partner, rodzice, praca, dom. Najpierw czyjeś problemy, oczekiwania i prośby. A gdzieś na końcu tej długiej listy - Ty. I może nawet nie zauważyłaś, kiedy zaczęłaś traktować własne zmęczenie jak coś nieważnego, a odpoczynek jak przywilej, na który trzeba zapracować.

Tymczasem troska o siebie jest czymś znacznie głębszym niż kąpiel przy świecach, wolne popołudnie czy filiżanka ulubionej herbaty.

To sposób, w jaki budujesz relację z samą sobą.

Kiedy zauważasz swoje zmęczenie i pozwalasz sobie odpocząć, uczysz się traktować własne sygnały poważnie. Kiedy mówisz „nie”, choć boisz się kogoś rozczarować, pokazujesz sobie, że Twoje granice mają znaczenie. Kiedy prosisz o pomoc, przestajesz wymagać od siebie nieustannej samowystarczalności.

Każdy taki gest może wzmacniać przekonanie, że jesteś osobą wartą uwagi, troski i czasu.

Nie musisz jednak dbać o siebie idealnie. Będą dni, kiedy zabraknie Ci sił, cierpliwości albo możliwości. To nie oznacza, że zawiodłaś samą siebie.

Samoopieka nie jest kolejnym zadaniem, z którego trzeba uzyskać najwyższą ocenę.
Jest to łagodny powrót do pytania: „Czego teraz potrzebuję i co mogę dla siebie zrobić?” Bo może największa zmiana zaczyna się nie wtedy, gdy ktoś wreszcie postawi Cię na pierwszym miejscu.

Ale wtedy, gdy Ty przestajesz zawsze stawiać siebie na ostatnim.

🤍 Dziś zatrzymaj się na pięć minut i zamiast pytać: „Czy zrobiłam już wystarczająco dużo, żeby zasłużyć na chwilę dla siebie?”, zapytaj: „Czego dzisiaj potrzebuję, żeby poczuć, że również jestem dla siebie ważna?”

Nie szukaj wielkiego gestu. Może potrzebujesz dwudziestu minut odpoczynku, spokojnego posiłku, krótkiego spaceru, wcześniejszego snu albo powiedzenia komuś: „Dzisiaj nie dam rady”.

Zapisz jedno zdanie:
„Dzisiaj pokażę sobie, że jestem ważna, poprzez…”

A potem spróbuj naprawdę to zrobić — bez usprawiedliwiania się i bez poczucia, że odbierasz coś innym.

💬 Dokończ w komentarzu zdanie: „Najczęściej zapominam o sobie, kiedy…” A jeśli wolisz, zostaw jedno słowo, którego potrzebujesz: ODPOCZYNEK, CZUŁOŚĆ, GRANICE, SPOKÓJ czy UWAGA?

Zapisz ten post na dzień, kiedy znów poczujesz, że wszyscy są ważniejsi od Ciebie.
Udostępnij go kobiecie, która tak pięknie troszczy się o innych, ale czasem zapomina, że sama również zasługuje na troskę.

Nie musisz najpierw udowodnić swojej wartości, żeby zacząć o siebie dbać. Możesz zacząć o siebie dbać właśnie dlatego, że już jesteś wartościowa.

Iliana 🤗

Czasem najbardziej potrzebujemy kogoś, kto pomoże nam zrozumieć to, czego jeszcze nie potrafimy nazwać.Czy zdarzyło Ci s...
22/10/2026

Czasem najbardziej potrzebujemy kogoś, kto pomoże nam zrozumieć to, czego jeszcze nie potrafimy nazwać.

Czy zdarzyło Ci się poczuć nagły ciężar w klatce piersiowej, łzy napływające do oczu albo niepokój, którego nie potrafiłaś wyjaśnić?

Ktoś pyta: „Co się stało?”, a Ty odpowiadasz: „Nie wiem”.

I naprawdę nie wiesz.

Bo nie każde uczucie od razu przychodzi do nas ze słowami. Czasem najpierw pojawia się napięcie w ciele, przyspieszony oddech, potrzeba wycofania się albo pragnienie, żeby ktoś po prostu był obok.

Psychoanalityk Wilfred Bion zwracał uwagę na coś niezwykle ważnego: zanim nauczymy się rozumieć własne emocje, potrzebujemy doświadczenia, że ktoś potrafi przyjąć je razem z nami.

Małe dziecko nie umie jeszcze powiedzieć: „Boję się, jestem przeciążone, potrzebuję ukojenia”. Ono po prostu płacze, napina ciało, szuka bliskości. A uważny opiekun próbuje zrozumieć ten stan, nadać mu znaczenie i odpowiedzieć na potrzebę dziecka.

W ten sposób, stopniowo, to, co początkowo było trudnym do zniesienia doznaniem, może stać się uczuciem, które da się rozpoznać, nazwać i pomieścić w sobie. I choć dorastamy, ta potrzeba nie znika całkowicie.

Czasem nawet jako dorosłe kobiety potrzebujemy usłyszeć: „Widzę, że jest Ci trudno. Nie musisz od razu wiedzieć dlaczego”.

Nie zawsze potrzebujemy rady. Nie zawsze rozwiązania. Czasem najbardziej pomaga spokojna obecność drugiego człowieka, który nie zawstydza naszych emocji ani nie próbuje ich natychmiast uciszyć. Bo bycie zrozumianą może pomóc nam lepiej zrozumieć samą siebie. Z czasem możemy uczyć się ofiarowywać sobie podobną uważność.

Zamiast złościć się na własne łzy, zapytać, co próbują nam powiedzieć. Zamiast oceniać niepokój, przyjrzeć się temu, czego potrzebujemy. Zamiast wymagać natychmiastowego spokoju, pozwolić sobie przez chwilę pobyć z tym, co trudne.

Nie chodzi o to, żeby każdą emocję rozumieć od razu.
Chodzi o to, żeby nie odwracać się od siebie tylko dlatego, że jeszcze nie znajdujemy właściwych słów.

Dziś zatrzymaj się na pięć minut i zamiast pytać: „Dlaczego znowu czuję coś, czego nie potrafię wyjaśnić?”, zapytaj siebie: „Co próbuje mi powiedzieć moje ciało i czego potrzebuję, żeby poczuć się bezpieczniej z tym, co przeżywam?”

Usiądź na chwilę w spokojnym miejscu. Zauważ swój oddech, napięcie mięśni, ciężar lub lekkość w ciele.
Nie musisz niczego zmieniać. Spróbuj tylko łagodnie dokończyć trzy zdania:

„W moim ciele zauważam…”
„Być może czuję…”
„W tej chwili potrzebuję…”

Jeśli nie znajdziesz odpowiedzi, to również jest w porządku. Nie wszystkie emocje od razu dają się nazwać. Czasem potrzebujemy czasu, rozmowy albo czyjejś życzliwej obecności.

Zapisz ten post na dzień, kiedy poczujesz coś, czego nie będziesz potrafiła ubrać w słowa.
Udostępnij go kobiecie, która często mówi „nie wiem, co mi jest”, a tak naprawdę potrzebuje chwili uważności i zrozumienia.

Nie musisz umieć opowiedzieć o wszystkim, co czujesz, żeby Twoje uczucia zasługiwały na uwagę. Czasem zrozumienie zaczyna się właśnie tam, gdzie na chwilę kończą się słowa.

Iliana 🤍

Czy pamiętasz, jaka byłaś, zanim zaczęłaś zastanawiać się, czy wszystkim odpowiada to, kim jesteś?Zanim nauczyłaś się po...
21/10/2026

Czy pamiętasz, jaka byłaś, zanim zaczęłaś zastanawiać się, czy wszystkim odpowiada to, kim jesteś?

Zanim nauczyłaś się powstrzymywać łzy, żeby nie usłyszeć, że przesadzasz. Zanim zaczęłaś mówić „nic się nie stało”, choć bardzo Cię bolało. Zanim uwierzyłaś, że musisz być silniejsza, grzeczniejsza, spokojniejsza i bardziej wyrozumiała, żeby zasługiwać na miłość.

Być może nawet nie zauważyłaś, kiedy zaczęłaś oddalać się od siebie.

Nie wydarzyło się to jednego dnia.

To były drobne ustępstwa. Przemilczane potrzeby. Decyzje podejmowane ze strachu przed rozczarowaniem innych. Uśmiechy zakładane wtedy, gdy najchętniej powiedziałabyś: „Nie mam już siły”.

Aż pewnego dnia spojrzałaś na swoje życie i poczułaś, że czegoś Ci w nim brakuje.
Może nie kolejnego osiągnięcia. Nie większej doskonałości. Tylko Ciebie.

W psychologii często mówimy o tym, jak doświadczenia i relacje kształtują sposób, w jaki postrzegamy siebie. Czasami uczymy się ukrywać pewne części swojej osobowości, ponieważ kiedyś nie spotkały się one z akceptacją.

Ale to, co pomogło Ci przystosować się do dawnych okoliczności, nie zawsze musi kierować Twoim życiem dorosłym. Możesz stopniowo odzyskiwać własny głos. Uczyć się rozpoznawać swoje potrzeby. Odkrywać, co naprawdę lubisz, czego pragniesz i z czym już się nie zgadzasz.

Nie oznacza to, że cierpienie było tylko iluzją ani że wszystkie rany znikną, gdy zaczniesz wybierać siebie. Niektóre doświadczenia wymagają czasu, wsparcia i głębokiej pracy.

Ale zdrowienie nie musi oznaczać naprawiania siebie tak, jakbyś była wadliwym przedmiotem. Może oznaczać budowanie bezpieczniejszej relacji ze sobą. Takiej, w której nie musisz zasługiwać na własną życzliwość. W której możesz popełniać błędy, zmieniać zdanie, stawiać granice i nadal czuć, że jesteś wartościowa.

Być może nie wrócisz dokładnie do kobiety, którą kiedyś byłaś.

I nie musisz.

Możesz stać się kimś nowym, kobietą, która nie musi już pomniejszać siebie, żeby znaleźć sobie miejsce w cudzym świecie.

Bo czasem najważniejszą częścią zdrowienia nie jest pytanie: „Jak mam się naprawić?”.

Jest to odkrycie: „Nie muszę być idealna, żeby wreszcie zacząć być po swojej stronie”.

🤍 Dziś zatrzymaj się na pięć minut i zamiast pytać: „Co jeszcze muszę w sobie zmienić, żeby być wystarczająca?”, zapytaj siebie: „Jaką część siebie od dawna ukrywam, bo boję się, że nie zostanie zaakceptowana?”

Usiądź w spokojnym miejscu i pomyśl o sobie sprzed lat.

O dziewczynie, która miała marzenia, własne zdanie, potrzeby i emocje, zanim zaczęła dopasowywać się do cudzych oczekiwań. Nie idealizuj przeszłości. Po prostu zastanów się, co ważnego dla siebie chciałabyś odzyskać.

Dokończ trzy zdania:

„Kiedyś pozwalałam sobie na…”
„Z czasem przestałam, ponieważ…”
„Dzisiaj chciałabym znów dać sobie prawo do…”

Nie musisz od razu zmieniać całego życia. Czasem wystarczy jeden mały gest, który przypomni Ci, że Twoje potrzeby również mają znaczenia.

Zapisz ten post na chwilę, kiedy znów zaczniesz myśleć, że musisz stać się kimś innym, żeby zasługiwać na akceptację.
Udostępnij go kobiecie, która przez lata próbowała spełniać oczekiwania wszystkich, zapominając o własnych.

Nie jesteś projektem do nieustannego poprawiania. Jesteś człowiekiem, który zasługuje na miłość, zrozumienie i przestrzeń do stawania się sobą.

Iliana 😊

Nie musisz kochać siebie każdego dnia, żeby być po swojej stronie.Są takie poranki, kiedy patrzysz w lustro i nie potraf...
20/10/2026

Nie musisz kochać siebie każdego dnia, żeby być po swojej stronie.

Są takie poranki, kiedy patrzysz w lustro i nie potrafisz powiedzieć sobie niczego miłego. Widzisz zmęczenie, niedoskonałości, ślady mijającego czasu. Przypominasz sobie wczorajszą rozmowę, w której zabrakło Ci cierpliwości, decyzję, której żałujesz, albo coś, z czym wciąż sobie nie radzisz.

I wtedy pojawia się znajoma myśl: „Powinnam już bardziej siebie akceptować”.

Jakby nawet miłość do samej siebie była kolejnym zadaniem, które musisz wykonać bezbłędnie.

A przecież samoakceptacja nie polega na nieustannym zachwycie nad sobą.

Nie oznacza, że każdego dnia masz lubić swoje ciało, być dumna ze swoich wyborów i z uśmiechem przyjmować wszystkie emocje.

Czasem akceptacja wygląda zupełnie inaczej.

To moment, w którym czujesz zazdrość, ale nie nazywasz siebie złą osobą. Kiedy ogarnia Cię smutek, a Ty nie zmuszasz się natychmiast do odczuwania radości. Kiedy popełniasz błąd i zamiast mówić „jestem beznadziejna”, próbujesz zrozumieć, co się wydarzyło. To również zgoda na to, że możesz być jednocześnie wdzięczna i zmęczona. Kochać bliskich i potrzebować samotności. Być silną, a czasami pragnąć, żeby ktoś zaopiekował się Tobą.

Twoje trudne emocje nie odbierają Ci wartości. One przypominają, że jesteś człowiekiem.

W psychologii samowspółczucie oznacza między innymi odnoszenie się do siebie z życzliwością w chwilach cierpienia i niedoskonałości. Nie chodzi o usprawiedliwianie każdego zachowania, lecz o rezygnację z dodatkowego ranienia siebie wtedy, gdy i tak jest Ci trudno.

Możesz nie lubić tego, jak zareagowałaś, i nadal traktować siebie z szacunkiem.
Możesz chcieć coś zmienić, nie odrzucając osoby, którą jesteś dzisiaj.
I może właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa samoakceptacja.

Nie w chwili, kiedy wreszcie staniesz się kobietą, którą zawsze chciałaś być.
Ale wtedy, gdy przestaniesz odmawiać sobie czułości tylko dlatego, że jeszcze nią nie jesteś.

Dziś zatrzymaj się na pięć minut i zamiast pytać: „Dlaczego nie potrafię zaakceptować w sobie wszystkiego?”, zapytaj siebie: „Czy mogę potraktować się z życzliwością również wtedy, gdy nie wszystko w sobie lubię?”

Przypomnij sobie jedną emocję, którą ostatnio próbowałaś ukryć, stłumić albo uznałaś za niewłaściwą.

Może to była zazdrość. Złość. Smutek. Rozczarowanie. Bezradność.

Zamiast oceniać siebie za to, co poczułaś, spróbuj powiedzieć:

„Mam prawo tak się czuć. Nie muszę działać pod wpływem tej emocji, ale mogę spróbować ją zrozumieć”.

A potem dokończ zdanie:

„Nawet kiedy nie jestem z siebie zadowolona, zasługuję na…”

💬 Napisz w komentarzu jedno słowo, którego chciałabyś częściej doświadczać w relacji ze sobą: AKCEPTACJA, CZUŁOŚĆ, SPOKÓJ, WYROZUMIAŁOŚĆ czy ZAUFANIE?

Zapisz ten post na dzień, kiedy Twój wewnętrzny krytyk znów zacznie mówić zbyt głośno.
Udostępnij go kobiecie, która stawia sobie wysokie wymagania i czasem zapomina, że również potrzebuje łagodności.

Nie musisz każdego dnia patrzeć na siebie z zachwytem. Wystarczy, że nawet w trudniejsze dni nie odwrócisz się od siebie z pogardą.

Iliana 🤗

Adres

Warsaw

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Dr Iliana Ramirez opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Uniwersytet

Wyślij wiadomość do Dr Iliana Ramirez:

Skróty

Udostępnij