26/03/2020
Fotografie z pamięci ...
Tak więc, w czasie trudnym , Jerzy Lewczyński jeszcze raz postanowił wyłonić się z „niebytu”, wywołany potrzebą w czasie tzw. „próby”. Tym razem mówi " jestem" we wspomnieniach które ułożył jeszcze przed swoim odejściem (w 2014 r.).
Fermencjusz Smug
odc. 1
Ciepły czerwcowy wieczór, siedzimy w kilkoro na drewnianej przyzbie wiejskiego domu. Jest wojna, pełno nieznanych nam wydarzeń na dalekich frontach. W ciemną noc i zapach łąki wdziera się daleki szum motorów samolotu. Wu... wu... wu.. O to „rusek” woła Tadzik, bo tak grubo brzmi ten warkot. Daj spokój mówi Hela przecież słychać, że leci na wschód to samolot niemiecki. Zastanawiam się co dzieje się w kabinie tego nocnego rabusia. Jak daleko od nas bosych i obdartych wydaje się ten cud techniki. O czym oni tam rozmawiają. Czy nie istnieje żadna linia podniebna między naszą przyzbą a tamtym pokładem powietrznym?
Wszyscy wierzymy w to samo, że wygramy wojnę. My boso a oni w uprzężach metalu.
Kiedy, kiedy?
Zima, mokry brzeg lasu, droga. W wąwozie słychać głosy niemieckie i jadącą furmankę. Staszek pokazuje na migi, że da znak kiedy zaczniemy strzelać. Księżyc świeci tak, że widać cienie drzew. Nagle bez znaku rozpoczyna się strzelanina. Serie z broni maszynowej, to Niemcy ale nasza sytuacja jest lepsza, jesteśmy na górze wąwozu. Patrzę jak Janek kuli się i upada! Prosto w mokrą koleinę błota. Czołgam się do niego i słyszę jak dyszy „ Niech żyje Polska”. Co? Po co? Czy czuje że umiera. Jego karabin upadł w błoto. Nie widzę po ciemku żadnej rany, a jednak on już nie oddycha. Ciągnę go za nogi, coś takiego zimnego i mokrego. To stopy bez butów. „Niech żyje Polska!” Kto go nauczył tak wierzyć?.